Kapitan Panda w Kosmosie – komiks pisany

Prywatne firmy wysyłają dziś astronautów w kosmos, ale co może o tym wiedzieć zwykły Barbapapa, któremu się wmawia że czwarta liga to jest maksimum możliwości i że „takie są realia”. Niebinarny świat misiów o lepkich łapkach i chłonnych ustach. Rzeczywistość ze sklejko zglejki, makieta potrzebna do nadmuchania zamku i zbudowania domku. To są te sprawy o których wiedzą ci co mają wiedzieć, zaś ci co mają nie wiedzieć, dyplomatycznie wiedzą że mają nie wiedzieć – więc nie wiedzą. Świat kolorowego komiksu pisanego Kapitan Panda pan da trwa i niczym fale radiowe roznosi w kosmos bezdennej głupoty jedno przesłanie: O nic nie pytaj, plus przekaz: Jest dobrze!

Zapraszam na kolejny odcinek komiksu, którego nie powinieneś czytać jeśli masz w sobie jeszcze jakieś resztki idealizmu. Kapitan Pandaaaaaaa w Kosmosie!!!

Jak zrobić tak, by wmówić że z Klubu z miasta o takim potencjale jaki posiada Gdynia, nie da się wycisnąć nic poza czwartą ligą?

Jak to podzglejkować, by ludzie uważali, że osobnicy tak mali jak kosmiczny pył, byli uważani za zbawców i jedynych potrafiących?

Jak wyizolować cenzurą wszystkie elementy, tak by tylko jeden obraz był pokazany?

Tak jak w makiecie w filmie „Seksmisja” – peryskop i pobojowisko, zero życia, zero szans…”Takie są realia”…Jak to wszystko w taki właśnie sposób przedstawić?!!! Przecież to jest jakiś kosmos!!!

No właśnie…

Kapitan Panda pan da założył seledynową, niebinarną koszulkę, by udać się na mecz. Jest spokojny gdyż napił się herbatki ziołowej, poza tym – to co lubi – z rana dostał „liścia” od małżonki, ale…

Najważniejsze jest to, że Jabba jest na stałe przyssany do sympatycznych Barbapapów z trybunki za lożą VIP no i dlatego Panda może spokojnie iść na meczyk, gdyż nikt mu nic nie powie – choć wszyscy wiedzą jaką rolę odgrywa ratler w tej kosmicznej epopei budowania domków i zdobywania środków na kolejne samochodziki, oraz wakacje.

Szczotka do włosów delikatnie głaskała Pandę po głowie, gdy pociągając za pomarszczonego kutasa od lampki ( miał go przecież już dawno wymienić! ) wyłączył światło wychodząc.

Dziś Bałtyku nie pokona nawet słynna AS Roma” – zanucił wesoło w myślach (sic!) wychodząc z domku. Sympatyczni Barbapapowie są bardzo fajni, bo to im i powiedzieć wszystko można, a zrobienie zgnębionej miny to już zawsze na nich działa! I wówczas Panda wie, że nie na darmo używał klęcznika przez 18 lat i teraz spokojnie może czerpać korzyści – gdyż nikt mu nic nie powie…

Tak myśli (sic!) Kapitan Panda pan da…

Cała energia Zglejki zaś, jest skoncentrowana na doskonaleniu nowomowy, czyli tego żargonu biurowego, służącego temu, by mówiąc nie powiedzieć nic; Zglej uważa że jest w tym dobry, a dla jego dobrego samopoczucia powiedzmy że na razie podmiot liryczny nie wyprowadzi go z błędu…

Jak niektórzy – ci którzy mają pokory trochę – wiedzą, najlepszym paliwem rakietowym napędzającym każdą głupotę, każde skurwysyństwo i każde oszustwo – jest ludzka pycha. „Pycha – to mój ulubiony grzech” – mówił diabeł w pewnym filmie. Od dłuższego czasu Jabba wydaje się jakby miał tym paliwem zatankowane wszystkie zbiorniki do pełna pustką, gdyż lata po wszystkich galaktykach – raz udając robota biurowego, raz dzielnego żołnierza imperium, innym zaś pociesznego i nic niewiedzącego poddanego, w pocie czoła uprawiającego swoje poletko by przeżyć…

No tak, poletka to oni wszyscy uprawiają w ciszy i ukryciu, już od 18 lat.

To nie ja, to nie moja ręka! Ja to nie! Nie, nic nie wiem. A wiesz, ten taki i owaki to…Nic więcej nie można – i tak jest dobrze. – taki zestaw dyżurnych podszeptów opracował Jabba do przedstawiania sympatycznym Barbapapom, tak by ci nie mówili nic – zgodnie ze słowami piosenki takiego jednego pijaka: „O nic nie pytaj”…A nawet jak zapytają to się zrobi tak, że Panda powie, iż ma zeszyt i tam ma wszystko zapisane…I Barbapapowie uwierzą…!

Tak, taki to jest kosmos!!!

Nie dziwmy się więc podmiotowi lirycznemu, że czasem ma już dość liryki, za to pojawiają się bardziej gwałtowne, dramatyczne rzec by można, narzędzia.

Ten okres przed upadkiem wielu imperiów, gdy z głośników powtarzają że jest dobrze i cudownie, a nigdy nie było lepiej. Bawmy się i nośmy seledynowe koszulki, a nawet piszmy kosmiczne relacje, które z faktami mają tyle wspólnego co Obcy z Predatorem…Z bunkra Hitlera też mówili o cudownej broni…I to może dlatego Papug jeździ do zielonego bunkra pewnego portalu trójmiejskiego, by zabunkrować podawanie faktów…? Może Osoby Orientacji NSR liczą że właśnie cenzura będzie tą cudowną bronią, która na zawsze przekona Barbapapów, iż Panda i tylko Panda – szczególnie teraz, gdy „odszedł” – jest królem wszechświata i tym wielkim imperatorem, który przerzuca wszystkie najważniejsze worki ze szlachetnymi odmianami ziemniaków – jednym słowem, decyduje o wszystkim i wszystko robi najlepiej…!!!

Czy wszystko, to już ocenią odpowiednie i kompetentne osoby, aczkolwiek wytarty od kolan klęcznik jednak daje do myślenia, że pewne czynności ratler w sumie opanował do bliskiej prędkości światła perfekcji!

Pan da – o tak! Gdy będę przyjmował wszystko co każą, wówczas na pewno i zawsze pan da – myśli (sic!) Kapitan Panda. POkorne ciele ssie dwa razy, czy osiem razy, albo POkorne ciele ssie dłużej, lub pod stołem…Aaaa, już się podmiotowi lirycznemu te wszystkie powiedzonka mylą…! Może Maciek Dwie Stówy zna to lepiej, w końcu jest podstolim w ważnym związku…W każdym razie „filozofia” życia Kapitana Panda pan da, tak jakoś się kształtuje. I wcale mu już nie przeszkadzają promocje tzw osób niebinarnych, przeprowadzane przez Wielkiego Kłamcę z Urzędu. A co mnie to obchodzi! Zresztą trzeba być tolerancyjnym, a nawet do tego stopnia, że jak ci wciskają kiełbasę do ust to trzeba mlaskać…Bo jeszcze ktoś POmyśli że się ma jakieś zasady, a wtedy może być nieciekawie. No bo gdyby przestawali dawać i pomyśleli że komuś tu chodzi o uczciwość..Nie, nie – to nie dla mnie! – pomyślał (sic!) ratler. Takie są realia, więc dmuchany zamek jest lepszy od prawdziwego – bo dla dzieci, a dzieci przecież trzeba czymś zająć gdy „dorośli rozmawiają”…

O tym co by tu i jak ukraść jeszcze…

Dmuchany zamek lepszy od prawdziwego, plastikowy stadionik fikcja, jest lepszy od prawdziwego na Olimpijskiej, zaś obchody 90 Lecia Klubu zbudowane na fakcie, że w porównaniu z zeszłym sezonem w czwartej lidze, ten sezon w czwartej lidze jest cudowny!…

To są takie właśnie skale i takie obchody na jakie stać kosmitów z NSR, ponieważ historię upadku zawsze można im tak podmaćkować, że będzie wyglądać jak sukces!

Baa – można nawet raz zrobić tak, że się im pokaże: Patrzcie, teraz wystąpicie na głównej scenie!!! Cieszcie się! Niechaj tłum..No nie, słowo tłum tu nie pasuje…Niechaj więc grupka dyżurnych Barbapapów klaszcze, raduje się…A potem się wszystko podmaćkuje…

A na sam koniec i po cichu – jak zwykle – się wróci do stanu dmuchanego, czyli atrapy. I kolejny sezonik na plastikowej makiecie, z Kapitanem Pandą u steru statku zmierzającego w czarną dziurę. I kolejny sezon bardzo pobudzonego Pana Mrówki, zwanego też czasem inaczej, wypisującego wszędzie o tym jak jest fajnie, z których to bzdur cieszy się chyba jedynie Zbych…I chociaż niby na księżycu nic nie urośnie, to jednak na plastikowej nawierzchni też nie sieją – sami się rodzą…Taki to kosmos.

Ruchome schody – zawsze w dół – z radością wiozą radosną grupkę Barbapapów w dół. Euforię podsyca alkohol – jak to na „sławetnym” filmie z występu Osób NSR w Budapeszcie. Nieuzasadnienie wesołe towarzystwo coraz starszych Barbapapów jedzie na pewniaka głową w dół na podawanej przez „usłużnych” Jabbów morfinie fikcji. Nawet gdy powinie im się noga i zaraz stoczą się wszyscy po tych schodach – to przecież wstaną! Podniosą się do kolejnego sezonu w czwartej lidze! Zawsze zadowoleni! Zawsze radośni swą bezmyślnością! Zawsze gotowi jak Koń z Folwarku Zwierzęcego do deklaracji: Będę pracować jeszcze więcej! …Koń w końcu padł, zaś Barbapapów coraz mniej i coraz starsi…

Komu zależy i kto czeka na moment, gdy dmuchany rydwan prowadzony przez Kapitana Pandę, zapadnie się ostatecznie w czarną dziurę kosmicznych czeluści bzdur? Kto czerpie korzyści? Kto puszcza parę w gwizdek? Kto gra ustami na fujarce kłamstw i w ogóle kto gra ustami…? Czy jest to Papug, a może ktoś inny…? Dlaczego Zglejka został porucznikiem do specjalnych zabaw w lesie…? Kim jest Pstrążek? I za ile…? Tak ludzie, to jest kosmos, ale chyba się dzieje naprawdę!

O tych wszystkich sprawach dowiecie się już wkrótce z „Wiadomości” TVP…Oooops, no dobra, z „Wiadomości” może też, ale póki co oczekujcie w podnieceniu na kolejny odcinek tego komiksu pisanego Kapitan Panda pan da!

Był taki film kiedyś: „Głupcy w Kosmosie”…No dobra, dość dygresji na dziś…

Goły

Układ Gdyński – złodzieje którzy zniszczyli Bałtyk wraz z prezydentem Szczurkiem

Złodziejom i szkodnikom, którzy niszczą i okradają Bałtyk od 18 lat mam krótki komunikat do przekazania; a właściwie pierwsza jego część jest do normalnych ludzi którymi złodzieje starają się manipulować: Otóż to że Bałtyk wygrał kilka meczów i jest inaczej niż w zeszłym sezonie, nie oznacza ani zmiany, ani rozwoju na koniec sezonu, gdyż złodziejski i patologiczny układ gdyński trwa, a prezydent Szczurek – kłamca, kombinator i malwersant…oraz nieuczciwy kibic arki, nigdy nie pozwoli na rozwój Bałtyku, za to niezmiernie jest mu na rękę ośmieszanie Klubu przez niedojdy, które są w Bałtyku przy władzy od 18 lat.

Niedojdy, niedorajdy, a dodatkowo oszuści. Większość z nich nigdy nie była kibicami nie tylko Bałtyku, ale czegokolwiek. Poustawiana zasłona dymna przy pomocy różnych funkcji w kilku stowarzyszeniach, fundacji, oraz działania zakulisowe ( jak wizyty np. prezesa w siedzibie portalu trojmiasto.pl ) skutkuje tym, że ludzie od Bałtyku odeszli, kibice – czy nawet widzowie – nie są zainteresowani meczami i…to jest właśnie na rękę prymitywnej szajce zwykłych, lokalnych złodziei…

Tak Pstrągowski, tak Radecki, tak Florek. Jesteście złodziejami. Okradaliście i okradacie Bałtyk, zaś niektórzy z was są już zresztą po prawomocnych wyrokach za oszustwa…Niektórzy jeszcze wszystko mają przed sobą…

Kto ma się obudzić ten się obudzi, a – jak zaznaczyłem dziś w nagraniu do pewnej osoby – moja dobra wola nie jest oznaką słabości, a dobrej woli właśnie. Ten kto się obudzi ten przejrzy, natomiast dalsze bezrefleksyjne wspieranie ze strony grupki pięciu osób, złodziei i cwaniaczków, którzy sobie na Bałtyku pobudowali domki i pokupowali samochodziki – skończy się jawną konfrontacją zgodnie z prawem. Nie ma możliwości zaprzestania działań zmierzających do ujawnienia ewidentnych złodziejstw, których dopuściło się Stowarzyszenie Klub Sportowy, oraz inne przybudówki czterech złodziei. Nie ma takiej opcji, choćby złodzieje na głowie stanęli i nie wiadomo jakie obelgi, fantazje i groźby wymyślali! Po prostu i jasno: audyt finansowy z dokumentacji zostanie przeprowadzony i tyle. Tylko i wyłącznie w celu zakrycia tych oszustw które miały miejsce, toczy się cała kampania nienawiści i pogardy, prób opluwania i zastraszania. Bałtyk dawno powinien grać w I lidze i to bez problemów, ale durniom – tak, DURNIOM! – wmówiono że „takie są realia”!!!

Moja dobra wola jest i będzie, ale nie dla złodziei – których wymieniłem po nazwisku i nie w nieskończoność, także ten kto jest głupi i wierzy oszustom, którzy zdemolowali Bałtyk – niech czym prędzej mądrzeje, bo tolerancji dla pomocników wygaszaczy nie będzie, co oznajmiam lojalnie.

Plan odbudowy Bałtyku jest nie tylko gotowy i nie tylko realny, ale wręcz może być wprowadzony w życie już! Tylko że najpierw trzeba się pozbyć zwykłych, plugawych i bezideowych złodziei. Szykujcie się na przedstawianie dokumentacji finansowej ostatnich lat, bo to wam darowane nie zostanie…

Goły

P.S.

Na złodziejskim, patologicznym, lewackim portalu trojmiasto.pl, nie piszę tylko i wyłącznie dlatego, że jestem tam zablokowany na skutek szeptanek Pana Paszulewicza, który na Bałtyku uwił sobie kolejną wygodną synekurę.

Głębia przemyśleń…

Nie piszę tego chyba już do nikogo, gdyż tak mi się wydaje że wszyscy biegną i nawet w walce o utrzymanie świata jaki znamy od zawsze; i oni także biegną mimowolnie poddając się tej sztafecie szaleństwa…”Ślepcy”, ten obraz Brueghla, ulubiony mojego zmarłego kumpla, Łysego…czyż nie oddaje dziś każdego aspektu życia w tej makiecie jaką sami sobie stworzyliśmy…?

Też bym chciał może mieć fajnie i wygodnie, ale nie za wszelką cenę…To znaczy – nie chciałbym, bo w życiu musisz mieć nie tyle wyzwania co dozę cierpienia.

W telewizji reklamy które uwłaczają – tak jak wszystkie – ludzkiej inteligencji…I nic!

Dobra, już mnie się nie chce przedłużać i dzielić refleksjami, które narastają od lat. Durny świat – wschód i zachód. Nic się nie zmienia od stuleci i się nie zmieni. Nikt nikomu w niczym nie pomoże – bo po co? Lepiej stwarzać pozory – bo nas to nie dotyczy. Co nas to obchodzi – myśli (sic!) tzw Zachód. Co nas obchodzi że gdzieś kogoś zabiją, albo i cały naród. Zasady mamy w mowie, ale nie w sercu. Co mnie obchodzi sąsiad i w sumie – co mnie obchodzi moja własna dusza…! Przecież mogę mieć fajny samochód, więc…Co to jest ta dusza…? Nie, nawet o to nikt nie pyta.

Nikt nie pyta o nic, poza jedynym pytaniem: Za ile? Ile? Jaka cena?

Cena jest najwyższa, no ale co z tego, skoro wszyscy wokół widzą tylko na jeden dzień do przodu i pamiętają na tydzień wstecz, lub – od weekendu do weekendu. Nie piszę już o/do młodszych, czy starszych; piszę o/do wszystkich – bo wszyscy idziemy jak Ślepcy z obrazu.

Nikt nie ma odwagi ni wyobraźni, by zrobić cokolwiek wbrew politycznej, obyczajowej i jakiejkolwiek innej poprawności, a tzw rządy prawa…Co to jest za prawo, które odbiera ludziom poczucie godności intelektualnej…?! „Prawo” tłumaczy wszystko, ale nie ma w nim już ducha, jest tylko litera i to napisana ręką analfabety w rodzaju Budki, czy innego karła karlita. Każde, najmniejsze gówno biznesowe, organizacja, gremium – musi dziś sztywno kierować się tym „prawem” durnia do bycia durniem, a każdy tępak musi pisać listy, oświadczenia, sprawozdania – tak by wszystko było zgodnie z prawem. No i wszystko jest zgodnie z prawem, tylko ludzi czujących i myślących, z sercem i odważnych już nie ma! Wszystko jest masowe, stadne, zakrzyczane przez hałas mord dziwek i skurwieli z głośników reklam, różnych naganiaczy burdelowego świata pseudo konsumpcji…Bo to nawet już nie jest normalna konsumpcja, ponieważ cykl siania paszy dla durniów i potem zbierania efektów w postaci wpływów jest już sztywno ustalony od lat: wakacje, a więc reklamy wakacji, a więc wszelkiego poróbstwa, gołych dup, wykrzywionych ryjów jakichś dziwek zachęcających do kupienia – nieważne czego. Szkoła, a więc kupuj, kupuj, kupuj. Święta, a więc kupuj, kupuj, kupuj. Ferie – kupuj. Wielkanoc – kupuj. Niedziela – kupuj. Sobota – kupuj. Kupuj na wieczór i do pracy, kupuj na wakacje i na starość. Kupuj na przyszłość i dla rodziny. Kupuj dla siebie. Kupuj, bo to co kupisz ( co Ci powiedzą byś kupił ) da Ci szczęście, ulgę, satysfakcję, spełnienie ambicji, poczucie wyższości, spokój, pewność siebie…Maxigra, Kamagra, Corega, tabletki na wszystko, ubezpieczenie…Ubezwłasnowolnienie! Dobrowolne; o ile jeszcze w przypadku dzisiejszych ludzi można mówić o posiadani wolnej woli…

Nie można.

Kto jeszcze chce po prostu żyć dobrze? Przyzwoicie, itd…?

Kto co? Przecież w świecie antyświata i antyzasad, czy braku zasad, pojęcie Dobra nie istnieje! Nie ma Boga, wolność jest do wszystkiego, a szacunek dla innych to jakiś wymysł dla frajerów!

Tymczasem bardzo precyzyjnie jest to zdefiniowane, co to znaczy żyć dobrze, a mówi o tym Dziesięć Przykazań.

No i tylko tego warto się trzymać\1 Nieważne jaki rzekomy koszt wystawi Tobie za to świat. Teraz jest ważne, potem się okaże nieważne, ale gdy wybierzesz dobrze, w momencie Prawdy będziesz po stronie Prawdy…No trudno, widać musisz się męczyć w życiu i czuć takie rozterki – by znać i wybrać Prawdę. Dziś by żyć dobrze, trzeba cierpieć i żyć przeciw światu…

Chyba zawsze tak było…Heh, no i tu cała „głębia” moich przemyśleń…:)

Goły

Już czas

Dziś nie będzie Kapitana Pandy, dziś będzie krótko i prawdziwie. Wyjaśniam kibicom Bałtyku swoją postawę, a także poruszam temat trudny, gdyż tyczący nieuczciwości i braku poszanowania dla Klubu, którego pewne osoby kiedyś były kibicami.

Po pierwsze: Wszyscy kibice Bałtyku powinni chcieć dobra Klubu i jak najszerszej popularności Bałtyku w regionie i w Polsce, a w związku z tym oczekiwanie: gdy zaczną się fizycznie dziać sprawy mające na celu uwolnienie Bałtyku od obciążeń i odbudowę Klubu – liczymy na dobrą wolę i współpracę ze strony wszystkich kibiców. Liczy-my, bo już zostały poczynione pewne i poważne ustalenia co do odbudowy i rozwoju Klubu.

W momencie prawdy okażą się ludzkie postawy, a wtedy pokażemy Wam kto ma jaki cel – gdyż są ludzie którym nie zależy na rozwoju Klubu, a wręcz chcą stagnacji, jest im to na rękę. Od dłuższego czasu wmawia się kibicom Bałtyku, iż stan panujący od wielu lat – czyli stan upadku – jest obiektywną sytuacją i możliwością Klubu na dziś…Nie jest!

To specjalnie wprowadzany minimalizm, a fakt że ktoś chce te sprawy wyjaśnić, jest niezwykle nie na rękę osobom, które od lat czerpią zyski z procederów, które gdy ujrzą światło dzienne, okaże się być może, że są po prostu przestępstwem kryminalnym.

Nie jest prawdą że ktoś ( tzn ja i nie tylko ja ) chce zniszczyć Bałtyk; jest wręcz odwrotnie, a bzdury wmawiane kibicom od lat, mają właśnie służyć utrzymaniu obecnego stanu zapaści.

Proszę kibiców Bałtyku szczerze i w dobrych intencjach: wysłuchajcie bez uprzedzeń tego co będziemy mieli do przekazania już całkiem niebawem…pomimo tego że likwidatorzy Bałtyku znowu będą mówić: „Ten Goły to tak mówi od 2018”…Mówię od roku 2008 de facto, ale finał tej nieudacznej historii zbliża się galopem, stąd moje nieskomplikowane, a szczere wyznanie.

W obecnej sytuacji wszelkie waśnie i nieporozumienia typu: „A ty to pisałeś tak – a ty to tak mówiłeś” – nie mają sensu! Ja mówiłem różne rzeczy, mówiono o mnie i na mnie. Proszę o wybaczenie i wybaczam…Tak, tak trzeba…

Teraz i wobec takiej deklaracji ukażą się Wam, postawy i osoby, którzy takiego podejścia nie zaakceptują i wówczas zobaczycie komu naprawdę na Klubie zależy, a komu zaś zależy na własnych interesach. Jak może już wiecie, są w mieście i regionie środowiska którym zależy na tym, by Bałtyk był demontowany i ośmieszany. Chyba nie muszę ich nazywać po imieniu, choć nie mam z tym problemu. W związku z taką sytuacją apeluję do kibiców, by wykazali dobrą wolę, a wobec propozycji rozwoju Bałtyku i zmian – tak, zmian! – chęć pomocy zamiast słuchania wciąż tych samych ludzi, którzy doprowadzili do spadku Bałtyku z czwartej ligi na 90 Lecie Klubu – bo takie są ich możliwości i inne nie będą. Czasu było dość, 18 lat.

Jest sposób, metoda, pomysł na odbudowę Bałtyku i rozwój, niezależnie od tego że Wam mówią iż nie ma…Jest! Można to zrobić!

Będziemy o tym rozmawiać. Póki co raz jeszcze apel o samodzielne myślenie i niesłuchanie głupot, jakie Wam podpowiadają ludzie, którym na Bałtyku nie zależy, a jedynie czerpią korzyści, żerują na Klubie od lat.

Szkodnikom poza tym nie mam nic do przekazania. Odejście „delikatne”, albo z hukiem. Wybierajcie…

A teraz krótki czas dla kibiców Bałtyku na przemyślenie spraw…

Goły

Kapitan Panda i Rozbudowane Tło – komiks pisany

PandaGdyż musicie wiedzieć, że nie po to jest literatura, by Wam wszystko pokazać, a po to byście mogli użyć swej wyobraźni i duszy tak, by doznać czegoś co Was wzbogaci metafizycznie! Tak Ludzie! Choć komiks pisany to nie literatura piękna, a jednak też powinien kopać w wyobraźnię i pobudzać – ale nie tak jak Chewbakka pobudza się przy lustrze; komiks też ma Was wzbogacić na duchu, tylko że niestety postaci występujące na kartach tej opowieści, słowo ‚wzbogacić’ rozumieją niezwykle jednoznacznie i w sposób nieskomplikowany. Tak, to prawda że nie nauczył ich tego sam Kapitan Panda, a po prostu podła rzeczywistość, no ale jednak muszę wyraźnie zaznaczyć że komiks ten pisany obraca się w różnych rzeczywistościach, zaś paleta postaci jest całkiem szeroka, a tło przez nie stworzone jako makieta, jest niezwykle rozbudowane, dlatego zabiorę Was dziś w ten kolorowy świat marzeń, wymysłów, różnych fantasmagorii dziejących się nawet w różnych krajach; pokażę że to nie jest tylko tak, iż w komiksie występują sami złodzieje – o nie! Są też na jego kartach po prostu zwykli choć pocieszni – durnie! Zapraszam za kulisy makiety:

Czytaj dalej

Kapitan Panda Do Dyspozycji – komiks pisany

PandaPodmiot liryczny nie będzie Wam dziś za dużo truł, jako że zbliża się meksykański serial, a samo sedno dzisiejszego odcinka komiksu pisanego Kapitan Panda pan da, jest sensacyjne i niekrótkie więc – zapraszam na kolejną część tych wstydliwych ujawnień, zarazem proponując Wam pewien taki mechanizm myślowy: Wyobraźcie sobie że to wszystko co dzieje się w akcji komiksu i ci ludzie – nie istnieją! Z całą pewnością poczujecie się lepiej i tak jakoś wakacyjnie wyluzowani 🙂 Bo w ludzi trzeba wierzyć i dawać im szanse! Poważnie Ludzie!

…Tylko co z tego, gdy okazuje się po latach, że dawanie szans nie ma już sensu…? Kiedyś trzeba stanąć w Prawdzie bo ona oczyszcza każdego!

Uważajcie Czytelnicy, gdyż dziś to Wy właśnie zbliżycie się znacznie do jądra tej zadziwiającej tajemnicy ludzkiej natury, którą kryje nasz komiks…Cóż, tajemnica jest raczej gorzka niż słodka i mało skomplikowana, ale fakt że nawet i dziś wielu nie wierzy, iż mogą istnieć takie osoby na tym łez padole, jak poniżej opisani bohaterowie!!! Zapraszam:

Czytaj dalej

Kapitan Panda i Pasmo Sukcesów – komiks pisany

PandaProszę Państwa oto miś. Miś jaki jest każdy widzi, czy tam koń. Że mu oczko wypadło temu misiu to i nikt nie będzie pytał, bo darowanemu zglejowi nie patrzy się w zęby…no ale czasem się patrzy w papiery, tyle że to zależy, czy słup wbity solidnie, czy tylko prowizorycznie – jak to zawsze bywa na NSR. Widzicie Ludzie, sprawa jest taka że nic się nie kończy, a te historie sensacyjne z trójmiejskiego półświatka ćwierćinteligentów misiów z lepkimi od miodku łapkami…one się dzieją. Nawet gdyby nikt ich nie spisał, to i tak przyjdzie taki dzień kiedyś, że ktoś jednak zapyta, jednak tym się teraz nie martwmy. Chwilo trwaj! Zresztą w ogóle się niczym nie martwmy, traktujmy ten komiks pisany Kapitan Panda pan da, li tylko jak niezłą rozrywkę na lato, choć być może są gdzieś ludzie podobni, bądź nawet tacy sami..lub ci sami wręcz! Którzy martwią się i żyją w strachu przed ujawnieniem swych win…? Tego nie wie nikt, ale być może ktoś kiedyś jednak będzie wiedział, no i wtedy zainteresowani ujawnią całość tzw. „słodkiej tajemnicy”. Póki co jednak, zapraszam Was Ludzie na pisany komiks fantasy w gatunku literatura gangbang bukkake. Kapitan Panda pan da – oto nasz główny bohater – sprawca…No właśnie – sprawca. Nasz Zorro ale pisany przez e…

Czytaj dalej

Coście uczynili z Bałtykiem?!!! Oskarżenie publiczne.

Tekst ten piszę emocjonalnie, ponieważ nic mnie nie obchodzą jakieś kunktatorskie, czy wydumane postawy typu „tak nie można”, itd. Od razu mówię, że jeśli ktoś nie chce się wgłębiać w sprawy lokalnych struktur różnych organizacji i władzy samorządowej, to odradzam czytanie.

Sprawa jest taka, że dziś muszę podsumować 18 lat działania Stowarzyszenia Klub Sportowy „Bałtyk” Gdynia – organizacji, która od takiego właśnie czasu dzierży Klucze i zarządza Bałtykiem…z fatalnym skutkiem, dodam od razu; stąd ten tekst.

Czytaj dalej

Zniknięcie Kapitana Pandy, czyli – Ktoś Mi Zabełtał Błękit w Głowie

PandaPrawda jest taka, że większość glejcuje tylko i wyłącznie po to, by mieć pieniądze na tak zwane przyjemności i to jest prawda brutalna. Szczególnie w komiksowym i przerysowanym pustką świecie Osób Orientacji NSR, widać że nie tylko żadnych ideałów większość nie wyznaje, ale nawet i idei! Więcej: Idee, ideały, większości są obmierzłe, gdyż chcą oni tylko: POpić, POruchać i radia POsłuchać – jak to słusznie ktoś kiedyś nazwał. Ktoś kradnie by pisać mógł ktoś – rzec by można…W sumie to rzec by można dużo więcej, no i stąd ten żenujący jak Osoby NSR komiks pisany Kapitan Panda pan da. Historia długa, dramatyczna i jednowymiarowa jak „osobowość” Wałęsy. No trudno Ludzie, musicie to czytać…Jak ktoś chce, może pomyśleć sobie że to wszystko nieprawda, albo że „ja taki nie jestem”…

Obyś taki nie był – tego Ci życzę! Niestety na tym łez padole istnieją osobnicy o dramatycznie nieskomplikowanej osobowości. I o nich właśnie jest ten komiks. Zapraszam na kolejny odcinek sensacyjnej opowieści z jedną wadą.

Niestety jej koniec jest mocno przewidywalny, aczkolwiek narrator postara się Wam to wszystko tak przedstawić, by było śmiesznie. Śmieszni jak klaun – można by dodać kolejny podtytuł…

Czytaj dalej

Kapitan Panda i Zasady – komiks pisany

PandaCzwartek jest tak samo dobry do czytania i pisania, jak i poniedziałek, czy niedziela na przykład, byle tylko każdy miał czas i okoliczności, by się takimi rozrywkami zajmować. To naprawdę komfort, zważywszy że przecież w tej i każdej chwili, są obok nas osobnicy którzy czegoś się obawiają, wisi nad nimi jakaś Nemesis nieujawnionej winy, nie śpią w nocy…Nie mogą więc spokojnie czytać, a pisać niektórzy nie za bardzo nawet potrafią. Także doceńcie to Czytelnicy po raz kolejny i choć w myślach pochylcie się ze współczuciem nad bohaterami tego komiksu pisanego Kapitan Panda pan da. Doceńcie że możecie całkiem na luzie czytać te dramatyczne i sensacyjne historie w kolejnych odcinkach. Z piwem w ręku, albo z kawą, delektować się i puszczać wodze fantazji, oraz rej wyobraźni…Książka naprawdę człowieka ubogaca i rozwija. W każdej sytuacji. Nawet w więzieniu, no ale tego nikomu nie życzymy, z tym że niestety niektórych życiowe wybory…Nie przedłużając; zapraszam na kolejny odcinek komiksu pod niepisanym i nieoficjalnym tytułem „Tak Nie Rób”:

Czytaj dalej