„Zapieprzać bo wywalę z klubu na pysk!!!” – refleksja okołofutbolowa

220 volt do „truskawy”, lub pobudka o 5 rano „marchewami” z mokrych ręczników,

Plus prysznic szlauchem z lodowatą wodą. Wstawać gówniarze!!! Na trening!!!

Jak się nie podoba to do widzenia! Piłka nożna jest dla facetów, a balet dla…mniejsza o to, w każdym razie piłka nie jest dla ciot…a może już jest teraz…?

W kwestii patologii mentalnej nic się nie zmieniło jednak, a telewizja i inne media, komentatorzy, nadal nie potrafią wypowiedzieć jednego dosadnego słowa…Gdy jest dobrze to dobrze jest, ale to tylko krótki, prosty odcinek korowodu ślepców – no bo generalnie jest źle…no ale tego już wprost powiedzieć nikt nie potrafi…a bo i nie widzi tego…No mówię, ślepcy; wszędzie.

Piłkarze za czasów PRL mieli jakieś marzenia, futbol to znaczyło futbol w tamtych czasach, a więc te właśnie pobudki wcześnie rano i zapieprzanie. Wtedy nie było akademii „piłkarskich” dla zniewieściałych dzieci, które na treningi przyprowadzają mamy, a potem wrzucają zdjęcia na Instagram. Kiedyś była selekcja, a temu kto się nie nadawał trener mówił wprost: ty weź idź, na ciebie szkoda ciepłej wody – tak było, wiem z wielu źródeł.

Oczywiście ten przekaz nic nie ma wspólnego z pochwałą PRL – żeby sobie ktoś na opak nie skojarzył.

Dziś „każdy jest zwycięzcą”, bo przecież „sport to wygrana”, kultura fizyczna itd., „wynik nie jest najważniejszy”, itd.

A jeśli już jakiś tam marny wynik jest i koleś podpisuje kontrakt z byle klubikiem, zaczyna gwiazdorzyć – bo tak został wychowany.

Telewizja, reklamy, mama – potem „starletka” po botoksie – tzw dziewczyna; zero wymagań, wszystko na tacy.

No więc czemu mamy się dziwić…?

Kolejna szopka kończy się – chyba największym – blamażem, a panowie (?) piłkarze z okienka z reklamą dezodorantu, czy samochodu, głaskani przez panów z okienka z mikrofonem ( wywiady, programy, konferencje, zgrupowania ); oni nie posiadają „bollocksów”, czyli jajek…

No bo jeśli się widzi codziennie swoją twarz po kilkanaście razy w telewizji i nikt nie powie Ci: Ty, weź zapierdalaj Janusz! – no to jak…? Jak…?

Skoro mówi się o selekcjonerze że jest „panem z klasą”, dobrze ubrany, itd.; mówi się o rankingach FIFA, a nikt nie powie: zapierdalać!

Lub w sumie lepiej już byłoby nic nie mówić, albo mówić niezwykle mało. Po co znowu to szoł wielomiesięczne w mediach…? Przecież od tego naprawdę można zrobić z faceta ciotę!…Takie czasy…?

Ok, ale dlaczego to ja znowu muszę patrzeć na największych, najbardziej nieporadnych, powolnych drewniaków Mundialu w Rosji…? Dlaczego ja – i powiem to – do kurwy nędzy!!!

Super że Robert zrobił sobie szlaczek na włosach przed meczem, ale zaprawdę wolałbym go ogolonego na łyso z podbitym okiem, ale po zwycięskim meczu!…

Dokąd zmierza futbol? Co się dzieje w PZPN i ogólnie polskim środowisku piłkarskim, że rok w rok, impreza w imprezę jesteśmy katowani przygotowaniem do „gejówy” – wielomiesięcznym, medialnym, bezsensownym mieleniem wszelakich bzdur ( zgrupowania, obciągania, gadania, helikoptery, rzecznicy prasowi, panie psycholog, pomiary wydolności ), a nie ma w polskim szkoleniu po prostu dobrego, męskiego warsztatu – wychowania młodych chłopaków na walczaków, którzy nie raz w pysk dostali na boisku – ale potrafią walczyć po coś! Z jakiegoś powodu innego niż „sława” i pieniądze!

Takich chłopaków się dziś nie szkoli, bo na treningi „akademii” piłkarskich przychodzą cherubinkowie z mamusiami i smartfonami. Dziennikarze zaś, nie są w stanie po takim przegranym meczu powiedzieć kilku dosadnych słów refleksji – no bo tej refleksji w nich po prostu nie ma…

Problem to mentalność „czeciej erpe”, a więc miałkość charakterów, relatywizm, „medialność”, zabetonowane układy, te same stare dziady – lub ich wychowankowie – w organizacjach na górze i na samym dole; kompleksy karmione i podsycane od lat, dziś owocują ludźmi nastawionymi tylko i wyłącznie na osobistą „karierę”…tzn zarabianie jak największej ilości pieniędzy.

Kompleksy sycone w Polsce, to jest ta małość, „gorszość”, „murzyńskość” – to są te świecidełka medialne, reklamy, wywiady, programy kulinarne i Bóg wie co jeszcze…”Murzyńskość” i kompletna zaściankowość – bez urazy dla zaścianków.

A propos „murzyńskości” – dziś została nam ona pokazana w takim wymiarze pozytywnym, acz dla nas drastycznym,

Jako że otłukli nas murzyni bez żadnego problemu, a za to z kupą śmiechu…i z nas samych pomocą…Także ten, no…

Najśmieszniejsza drużyna na Mistrzostwach w Rosji. Najbardziej „drewniana”, przestraszona, nadmuchana i miękka – oto Polska!

Taki jest efekt transmisji „jak jedzie autobus”, pokazywania hoteli i wysyłania 150 osobowej ekipy dziennikarskiej do Rosji.

Czy to jest śmieszne? Tak to jest śmieszne w sposób smutny…Obawiam się że z taką psychiką i po takim kabarecie blamażu, jaki Polska pokazała w pierwszym meczu, wynik całego występu może być jeszcze gorszy niż w Korei w roku 2002. Nie wiem, nie widzę tego, jak ci zblazowani i powolni ludzie mają się podnieść i zawalczyć z wkurwionymi Kolumbijczykami, czy bardzo szybkimi Japsami?

To nie jest kwestia żadnego „pokolenia piłkarskiego”, tylko po prostu szkolenia, a szerzej – wychowania. Spustoszenie po „czeciej erpe” – jak widać – jest większe, głębsze i potrzeba lat, bądź radykalnych kroków zaraz, by to zmienić…

Tyle że radykalnych kroków nikt nie podejmie…bo jak to by w telewizji wyglądało i jak by się odbiło na wizerunku…? Gdyby ktoś powiedział młodym chłopakom piłkarzom: „Zapierdalać gówniarze!!!”, „Do roboty bo wyrzucę z klubu na pysk!!!”.

No niestety – znak czasów. Przycichną wywiady z lotnisk i komitety pożegnalno – powitalne, grupy artystyczne, fanki, fani, konferencje…a panowie wrócą do zarabiania pieniędzy w klubach zachodnich…

No ale tam trzeba zapierdalać, bo za darmo nikt im na luksusowe samochody nie zapłaci – a przecież oni żadnych innych wartości nie zostali nauczeni…!

No to zapierdalają…ale nie dla Polski.

Dla Polski jest wstyd i śmiech innych…!

                                                                                                                              Goły

Reklamy