Pesel, a wyobraźnia

Wczoraj zadzwonił do mnie kumpel, powiedzmy Piotr, o ksywie, powiedzmy Jabol i odbyła się rozmowa, w której wytłumaczyłem pewne priorytety mego sposobu myślenia o kibicowaniu i życiu w ogóle.

Otóż:

Na wyjazd Bałtyku jedzie się tylko pociągiem i tylko zawsze takim z przedziałami. Nigdy nie kupujemy biletów. Jedziemy dla przygody i dla przyjaciół, co razem składa się właśnie na miłość do Bałtyku. Nie jeździmy z jakimiś nudnymi cieciami, tylko ze swoją ekipą, z którą się nigdy nie nudzimy, nigdy nie zawiedliśmy i możemy tak rozmawiać o wszystkim, jak z nikim! Gadamy całą drogę, z przerwami na picie, gilony z nosa ze śmiechu, demolowanie pociągów, promocje w sklepach i bekę z milicji. Poza tym, czasem jak przyjdzie na to okazja, napierdalamy się ( zawsze całkowicie spontanicznie ) z różnymi przeciwnikami. Czasem jest to zorganizowana grupa kibiców innej drużyny, czasem jacyś miejscowi “wirażkowie”, często milicja. Jakieś żule, nieudolni złodzieje pociągowi – tych tłuczemy na korytarzu. Przekomarzamy się z kanarem, który od nas zawsze chce jednego…

Alkoholu…ale

że my alkoholu za dużo nie mamy, a potrzebujemy zawsze dużo, więc jako temat zastępczy kanar często zagaja coś o jakimś bilecie. Jest bardzo upierdoliwy, straszy, gdzieś chce dzwonić…Trochę to śmieszne, bo powinien wszak wiedzieć że my jedziemy na wyjazd Bałtyku i raz – musimy na niego jechać, gdyż chcemy; dwa – musimy na niego dojechać.

Ten paradygmat jest często niezrozumiały dla wielu przedstawicieli służb kolejowych, więc my musimy im coś obiecywać, a oni w zamian wypisują nam jakieś papierki; co ciekawe, zawsze na tych pociesznych listach jest jeden adres: Gniezno, ulica Lecha 10 – Biuro do Spraw Przejazdów Bezbiletowych.

Pomyślmy logicznie – skoro jest takie biuro, to znaczy że są i przejazdy, a więc pojawia się taka jakaś kwadratura koła, gdyż nie wiadomo, czy biuro jest dla przejazdów, czy przejazdy po to, by istniało biuro…? I czy bez biura mogłyby istnieć przejazdy…?

Ten odwieczny problemat chyba do końca świata pozostanie nierozstrzygnięty, gdyż zawsze jedna strona upiera się przy swoim zdaniu…no a jazda ( przejazd ) przecież trwa!; a więc wygląda na to, że biuro spełnia tu rolę listka figowego, alias służebną w stosunku do drogi, a więc naszego przejazdu na wyjeździe Bałtyku 🙂

Ale wracając do spojrzenia, że tak powiem holistycznego, całościowego…

Aaaa, zapomniałbym – Te nasze dyskusje z konduktorami, już w roku 1994 osiągnęły u mnie liczbę 300 – tyle w tamtym roku miałem druczków na koncie ulicy Lecha 10…

Pozdrawiam Cię Lechu – tak na marginesie.

A więc wracając – na wyjazd po prostu jedziesz. Wychodzisz z domu, spotykasz się w umówionym miejscu z kumplami, po czym razem udajecie się po alkohol i na pociąg.

Gdynia Główna Osobowa to jest mekka naszej przygody i stamtąd zaczynają się wszystkie drogi, tamteż finalnie nas prowadzą z powrotem.

Nie masz prawie żadnej kasy, ale regularnie co dwa tygodnie przemierzasz Polskę wzduż i wszerz, podczas gdy w tym samym czasie, Twoi znajomi – cipy siedzą w domu, ale szykują się do wielkiej kariery – jak się im zdaje.

Ty w tym czasie pijesz wódkę gdzieś na osiedlu w Katowicach ( tak jak ja z Oscarem podczas naszego pamiętnego wyjazdu na piłkarki ręczne Bałtyku do Zdzieszowic ), uciekasz w czerwcowy wieczór uliczkami Krakowa w kompletnej ulewie przed kibicami Wisły, którzy gonią Cię z siekierami ( tak jak mnie i Siwego po barażu z Garbarnią ), wysiadasz z pociągu w Dębicy, by w sumie bez zdziwienia stwierdzić, że Igloopol już właśnie jest goniony przez inną grupę Twoich kumpli z Bałtyku, która przyjechała oddzielnie, właśnie podpalasz w nocy gazetą kiosk Ruchu w Inowrocławiu – jak Pióro spokojnie rozweselony alkoholem, albo…

Albo, albo…No właśnie o to chodzi, że możliwości jest milion, a wszystko zawsze jest przygodą i nieznanym.

Przedział w pociągu, to jest to, co tworzy Twój mikroświat przygody, okręt którego jesteś kapitanem, scenę teatru, którego repertuar ustalasz sam. Można z przedziału wyjść i można do niego wejść, można go też zdemolować – jak mówiłem, są możliwości. Po prostu można!

Nie jedziesz nigdzie na pewniaka, bo na pewniaka to można jechać tylko z milicją, albo do Bodegi. Jedziesz kurwaaaa! Jedziesz jak wariat! Na wariata, na psychola, na rebelsa! Masz wszystko tam gdzie mieć chcesz, a przepisy są dla Ciebie po to…a niech sobie tam są w sumie, dopóki nie przeszkadzają Ci w przygodzie!

Bo przygodą jest i zaszczytem, bycie kibicem Bałtyku! I żaden chuj nie będzie Ci mówił że masz mu podać imię ojca, pesel, czy kutasa do ryja! Robisz co chcesz, jedziesz jak chcesz, ale przebywasz zawsze i tylko z grupą swoich ulubionych przyjaciół z Bałtyku, tych właśnie, z którymi przeżyłeś wszystko, sprawdziłeś wszystko i rozmawiałeś o wszystkim. I…

Wiecie co mi Jabol powiedział…?!

Ja mu tu opowiadam, a on mi mówi: Ty, Goły – ale nie ma już w Polsce pociągów z przedziałami! Nie jeżdżą, nie istnieją…!!!

Heh – śmieję się na to – nic mnie to nie obchodzi. Na wyjazdy Bałtyku jeździ się tylko pociągami i tylko takimi z przedziałami; a na nieśmiałe próby perswazji ze strony Piotra, oznajmiam, iż – w takim razie jeden taki pociąg będzie jeździł po Polsce, i że – powiem więcej – zawsze i co dwa tygodnie lub częściej, jeden z wagonów tego pociągu będzie przeznaczony do totalnej demolki. Wyrzucanie siedzeń, drzwi od przedziałów przez wybite okna w biegu. Rozbijanie kibli glanami i na końcu podpalenie…I tak co dwa tygodnie.

Albo inaczej, niekoniecznie z demolką, za to z wielką wyobraźnią – tłumaczę Jabolowi – bo jeśli nie wierzysz w to, że Bałtyk zagra w wyższej lidze i że naprawdę to możliwe, to i nie uwierzysz w taki pociąg do rebelianckiej przygody, jak ten zarysowany przeze mnie! Bo nie jest tak, że mamy taki świat jaki jest i jaki dostaliśmy, a jest tak, że sami możemy nasz świat kształtować, acz do tego potrzebna jest wiara, a więc determinacja, twardy upór, odwaga, konsekwencja. I wtedy wszystko można. I nic nas nie interesują numery pesel, bo nie jesteśmy numerami tylko ludźmi, każdy wyjątkowy! Numerów pesel nie ma a bez numerów pesel jest nasze życie, szczęście i cała jego radość! Są też problemy, ale to co wymyślone, jest wymyślone.

Mówię Ci Jabol – ja bardziej wierzę w ten pociąg z przedziałami, niż w to, że na wyjazd Bałtyku dziś, nie można już pojechać bez podania numeru pesel!

 

Goły

Reklamy