Wizja i misja w organizacji – wnioski do oceny pracy zarządu SKS Bałtyk Gdynia.

Jak mierzyć jakość wykonywanej pracy i obowiązków, których osoba, lub grupa osób podejmuje się w zamian za wynagrodzenie…?

Jak zdefiniować profesjonalny poziom danej osoby, lub grupy osób działających jako zespół?

Nijak nie przychodzi mi do głowy żadna inna metoda, jak tylko ta najprostsza – po efektach.

Efekty pracy są całą odpowiedzią, a ramy czasowe też są jakimś dodatkowym kryterium. Kształci się np. specjalistę od zarządzania przez kilka lat, co jest zamierzonym kosztem jego przyszłej działalności. Tak samo jest z piłkarzami, ale w jednym i drugim – i każdym – przypadku, w grę wchodzą jeszcze czynniki niewymierne: talent, charakter…nałogi, dziwki, wóda, koks…Na przykład.

Jednakże sami zawodnicy to nie wszystko jak wiecie; potrzebni są jeszcze trenerzy, oraz grupa ludzi, która de facto zarządza klubem i ta praca musi być wykonana dobrze.

To dobrze, to jest subiektywne kryterium, gdyż jeden klub stawia sobie za cel awans, inny utrzymanie w tej, czy takiej lidze, a jeszcze inny budowanie drużyny w perspektywie jakiegoś czasu i celów w tym czasie. Istnieją też organizacyjne i biznesowe, oraz wizerunkowe strategie, oraz taktyki, obliczone na dłuższy okres; tak więc niekoniecznie brak sukcesu w pierwszym sezonie działalności danego gremium, musi być uznawane za porażkę…jeśli tylko starcza na to kasy.

Baa, i w drugim sezonie można wciąż traktować zespół ludzi zdeterminowany i z jasnym celem – ale wciąż bez sukcesu – z pewną wyrozumiałością.

Im dalej jednak w las z tym czasem upływającym, tym bardziej już oczekujemy na materializację – choćby częściową – zamierzonych celów, a więc powoli ujawnia się skuteczność ( lub jej brak ) obranej strategii.

Czasem bywa też niestety tak, że strategia jest tylko deklarowana, jako część wizerunku; mówiąc brutalnie – propagandowo. Takie coś w języku potocznym nazywamy farmazonem, a królami farmazonu przez lata byli, szczęśliwie odsunięci od władzy renegaci z PO i przyległości.

Niestety, te chore i złodziejskie wzorce PO, poszły niżej, a oszustwo, kombinatorstwo, mówienie nieprawdy i wszelakie szachrajstwa, stały się nieszczęśliwie polską codziennością. Teraz zajmie nam kolejne 25 lat, by wychować ludzi przyzwoitych i odbudować moralność w każdej sferze życia. To się uda, ale na samym początku trzeba nazwać, wskazać palcem i “nagrodzić” za dokonane szalbierstwa wszystkich winnych stanu rozkładu.

Polacy już zrozumieli w jakiej szopce żyliśmy, ale czy zrozumieli to kibice Bałtyku…? I czy jeszcze jest komu rozumieć…? Oto jest pytanie tego tekstu.

Celem takiego klubu jak Bałtyk Gdynia, nie może być po prostu istnienie i wegetacja w czwartej lidze – powiedzmy to sobie od razu wprost. Potencjałem tego Klubu, jak i możliwością na rynku, jest z całą pewnością gra, co najmniej o dwie klasy wyżej. Tak więc należy w pewnym momencie, za wykonaną pracę ocenić grupę ludzi, zajmującą się realizacją wizji i strategicznych planów.

Bałtyk jest zarządzany od 10, czy 8 lat ( to mniej ważne – długo ) przez tę samą grupę ludzi i działa na tych samych zasadach. W tym okresie nie nastąpił żaden znaczący postęp sportowy, czy nawet wizerunkowy. Baa, jeśli chodzi o wizerunek, mamy do czynienia wrecz z rozkładem. Epizod w trzeciej ( nominalnie drugiej ) lidze, jaki miał miejsce wiele lat temu, wydaje się jeszcze bardziej obnażył inercję, brak koncepcji i chęci osiągnięcie sukcesu. Wnioski nie są fajne, ale są kategoryczne.

10 lat czasu w piłce nożnej, czy sporcie ogólnie, to epoka; jeśli więc powstałe zamierzenia przez ten okres nie zostały zrealizowane, oznacza to kompletną porażkę i nic więcej.

Stagnacja to cofanie się w tył, a więc de facto marnowanie potencjału: sportowego, finansowego, wizerunkowego i pracy. W Bałtyku mamy do czynienia ze stagnacją, jaka jest spowodowana brakiem kompetencji, bądź chęci, bądź złą wolą…Niestety niefortunnie jest tak, że w wersji fatalnej, te 3 cechy mogą być połączone…Są pewne wnioski na ten temat.

Jednak czas nam generalizować. Przez te 10 lat:

Płacono zawodnikom i ich dobierano do zespołu zgodnie z możliwościami i strategią.

Płacono trenerom – jak powyżej.

Płacono ( a raczej sami sobie płacili ) zarządowi, oraz różnym ludziom związanym z funkcjonowaniem Klubu.

Deklarowana była taktyka i strategia mające prowadzić do zamierzonego celu, jakim z całą pewnością i bez jednego słowa był awans co najmniej o ligę wyżej.

10 lat. W tym czasie, w drugiej i pierwszej lidze grały drużyny takie jak Bytovia Bytów, Chojniczanka Chojnice, czy Gryf Wejherowo.

Bałtyk Gdynia gra nieprzerwanie w czwartej lidze i nic nie zapowiada zmian w tej materii.

WNIOSEK:

Zarząd Klubu nie spełnił pokładanych w jego działalności nadziei. Gremium ludzi okazało się być pozbawione niezbędnych cech, potrzebnych do osiągania sukcesów, nawet na mniejszą skalę.

Efektem braku postępu jest cofanie się, a więc dewaluacja. Bałtyk dziś, jest postrzegany nawet w samej Gdyni, jako folklor, organizacja która istnieje jakby wbrew sobie. Wizerunek Klubu został ośmieszony, a jego odbudowa potrwa wiele lat – dokładnie tak samo jak z Polską.

Tyle, że by odbudowa mogła mieć miejsce, musi nastąpić zmiana. W skali kraju taka zmiana nastąpiłą w roku 2015 i teraz jest mozolna, acz efektywna praca, która przynosi efekty.

W odniesieniu do Klubu, żadna zmiana jeszcze nie nastąpiła.

Wyprzedzając wydarzenia; zaraz, tradycyjnie dojdzie zapewne do wylewania żalu nad niewdzięcznością kibiców i niedocenieniem ciężkiej pracy i poświęceń, jakie od lat wykonuje tzw. zarząd. To stała scenariusza, aczkolwiek patrząc na sprawę bez emocji, fakty są takie, iż zarząd nie spełnił pokładanych w jego działalności nadziei i – zważając na 10 letni okres stagnacji – już ich nie spełni. Subiektywne i zrozumiałe próby usprawiedliwiania braku sukcesu ze strony tej grupy ludzi, oczywiście będą miały miejsce tradycyjnie. Tym razem takie zachowanie, będzie tylko kolejnym dowodem na inercję i brak możliwości.

Czas na zmiany i to nawet jeśli miałoby to oznaczać grę kilka lig niżej, oraz zaczęcie wszystkiego od początku.

Goły

P.S.

Obwarowywanie się statutami i prawnymi “kruczkami” jest metodą znaną ze środowisk, które za wszelką cenę bronią swoich praw, nie chcąc dopuścić do zmian – vide przykład niedawny, casus Trybunału Konstytucyjnego, teraz KRS…No oczywiście, zarząd Bałtyku to skala planktonu w porównaniu, aczkolwiek zapewne obrona patologii podjęta zostanie w ten sam sposób…

Reklamy