Nie da się, niemożliwe, nie pozwolą, nie ma warunków, czyli Bałtyk Gdynia story…

Bałtyk Gdynia rozegrał dziś na stadionie z plastikową, prymitywną nawierzchnią sprzed 10 lat, mecz z Górnikiem Konin, który posiada normalnych kibiców. Spotkanie zakończyło się znakomitym wynikiem, gdyż padł remis 2 -2! Co na stadionie z plastiku jest rezultatem z górnej półki. No i tyle – 3 miejsce, czy 4 w czwartej lidze; więcej nie grozi.

Kibice z NSR ( stadion z plastiku ) teraz będą przez kilka dni narzekać, następnie zapomną o kolejnym fatalnym wyniku i przed następnym meczem u siebie ( ten wyjazdowy Bałtyk wygra ) powróci optymizm, nadzieja, pewność siebie – po czym znów, porażka, lub remis…I tak do końca kolejnego sezonu, nie wiem już którego z kolei. Awans, awans, awans…..Yyyy, yyyyy, yyyyy…Nowy trener, nowi zawodnicy, nowe to i owo, nowe kochanki, nowe knajpy…a plastikowy stadion i zarząd wciąż ten sam.
Niestety, kibice nie widzą przyczyny niepowodzeń…czyli siebie samych i swojego nastawienia.
To smutne, ale lata są marnowane, błędy niezauważone, akceptacja i przyzwolenie, pogodzenie się z tymi samymi od lat przekazami: nie da się, niemożliwe, nie ma warunków, nie pozwolą, nie warto, itd.
No to skoro się nie da to się nie da – chyba nie inaczej! Trudno zaprzeczać logice.
Nie da się grać na głównym stadionie, bo za drogo…Tylko że w Polsce nie takie rzeczy załatwia się uporem i determinacją, a – jak myślący powinni wiedzieć z obserwacji – nie zawsze jest tak w naszym kraju, że prawo i przepisy są egzekwowane z żelazną konsekwencją. Wiele zapisów jest interpretowane w sposób dowolny…Ale przekaz idzie taki sam od lat: nie da się.
Nie da się też grać na bocznym, trawiastym boisku NASZEGO STADIONU (!!!!!!!!!), bo “nie ma warunków!…No tak, ja rozumiem, że skoro Bałtyk nie gra i na tym boisku to widocznie nie ma warunków…
Tyle że mentalnych ze strony zarządu, by przedsięwziąć konkretny plan i raz go – nawet wobec obstrukcji wszystkich innych czynników – przeprowadzić…No niestety – “nie da się”.
Nie da się nic zrobić, gdyż ludzie “decyzyjni” taka mają filozofię…
No więc jak można w ogóle chcieć prowadzić jakiekolwiek przedsiębiorstwo, nie zakładając stawiania sobie celów ambitnych i ich realizacji…?
Można, bo być może o to chodzi – a być może o zwykłą niezdolność – by było tak jak było…?
Pojawia się konkluzja: Skąd my znamy ten tekst?!
Oczywiście – z góry, tylko że w skali kraju udało się to fatalne domino niemożności przełamać wyborami, natomiast na Bałtyku Gdynia po prostu nie widać zalążków nawet świadomości i potrzeby zmian personalnych…I to nie w drużynie. Kibice Bałtyku co roku powtarzają te same mantry…Szkoda tych zmarnowanych sezonów – kasy, pracy, trudu, nadziei, ale co zrobić, gdy materiał ludzki posiada takie, a nie inne cechy mentalne. Nie da się!
Niemożliwe, nie pozwolą, nie ma warunków…Bleeee.
Celem Klubu i wybawieniem, jest w tej chwili zasadnicza zmiana mentalna, porzucenie “niedalstwa”, oraz gra na trawiastym boisku…Tylko że ja “se” mogę pisać o celach, skoro na trybunach wciąż taka sama inercja i niezrozumienie istoty problemu.
Panowie z zarządu przecież nie odejdą, ani się nie zmienią, a ich komunikat jest stały i stabilny, niczym Nicolas Cage w filmie “Leaving Las Vegas” – nie da się, niemożliwe, nie pozwolą, nie ma warunków…

 

Goły

Reklamy