„Wszyscy” i ja…

Tak siedzę i patrzę…Myślę, bo i mózg mam – a ogólnie o ludziach mówią, że mają coś więcej jeszcze…duszę. No więc nie ma się co dziwić, że się siedzi i czuje.

Dziś słyszałem coś o “dzisiejszym teatrze”, że niby prymitywny, jedzie po najniższych instynktach, nic wspólnego nie ma z pięknem i prawdą…I ja się z tym całkiem zgadzam, ale rozciągnę wniosek na całą rzeczywistość która nas otacza.

Nasze lęki są od dawna karmione, a posiłkiem dla nich jest brak wiary, pustka wartości i materialne piekło. Straszą nas, no głównie tą pustką właśnie, bo jeśli tam nic nie ma, to jaka jest wartość ludzkiego życia?…Jeśli nie tylko i wyłącznie liczona w latach na tej ziemi, oraz ilością zer na koncie…? To połączone, ma stanowić jakość – i nic innego! Już nic poza tym!

Pseudo teatr, pseudo emocje, pozory stabilizacji i stabilności duchowej, podczas gdy świat rządów państw i rządów dusz, jest światem szatańsko zakłamanym, sztucznym. Dziś gdzieś na portalu, widziałem tytuł “sztuki” teatralnej – Klimakterium i już!

Klimakterium i już, brak orgazmu i już, brak stania kutasa, brak pieniędzy i poczucia wartości. Brak dobrego samochodu i brak domku z ogródkiem – marzenia telewizyjnych główek.

Karmione lęki i kompleksy, głodzone na śmierć, godność i poczucie wartości pojedynczego człowieka. Tak jest wszędzie. Wcale nie lepiej na jakimś Zachodzie. Jest gorzej, bo tam już nie ma nic, ni nadziei na samodzielne myślenie, ni trzeźwego życia.

Mamy się bać!

Bać się nieuzyskania pozycji w społeczeństwie, którą to rolę narzucają nam poprzez np. reklamy. Bać się bycia innym od “wszystkich” – bo tylko “wszyscy” występują w reklamach i są szczęśliwi! Tylko “wszyscy” są ludźmi, a reszta to podludzie niegodni wzmianki…a kto wie, czy w ogóle godni prawa do życia…?

Tak jak nienarodzone dzieci i tak jak “Jarosław Kaczyński”!

Którego ćwierćkretynom naraili jako czarnego luda – znowu poprzez telewizję i stały gwałt na psychice otumanionych reklamami ludzi. Oni już nic nie wiedzą, nic sami nie czują; jak to mawiał taki jeden redaktor “Ludzie Zombie”.

Wśród takich ludzi żyją wszyscy i “wszyscy”, oraz wśród takich ludzi żyjesz Ty i ja…Tylko czy my wiemy aby na pewno, kim sami jesteśmy…?

A może ja też – i Ty też – jesteśmy “wszyscy”…? “Zombie”…?

Lubię wielokropki, a jak się komuś nie podoba to niech spierdala!

Słowa tego używam dla literackiej ekspresji, nie chęci kogoś obrażenia…Może ktoś to zrozumie…?

Że ja np. nie boję się klimakterium z powodów oczywistych, ale nie boję się też tego, że mi kutas nie będzie stawać, gdyż nic mnie nie interesują wzorce “normalności” wprowadzone medialną lewatywą w odwłoki “wszystkich”. Po prostu mam to w dupie – nomen omen.

Nie boję się jutra bo ufam Bogu, chociaż przeklinam. No nie jestem święty…

Ale mogę być i każdy może być…tylko że nikt w to nie wierzy, bo nikt już prawie nie wierzy w ogóle w cokolwiek, poza pieniędzmi, użyciem, pychą i ssaniem pały cokolwiek to ma znaczyć…

Dobra, kończę tę refleksję, gdyż mógłbym ją rozwijać w nieskończoność, a planuję dziś jednak spokojniej zasnąć.

Poprosiłbym Was o komentarze na stronie, ale zapomniałem, że wyłączyłęm tę opcję tak z rok temu, by nie użerać się z “wszystkimi”…

“Wszyscy” rządzą światem, ale ich panem jest zły – niech wypierdala!

 

Goły

Reklamy