Mamy Zbroję i chyba już tylko my mamy!

Czy dziś nie ma już poetów…?

Myślę że są, bo człowiek i jego wyzwania to zawsze jest Dobro przeciwko złu, a piękno, prawda i serce to nasza taktyka – strategią jest Zbawienie…

Na pewno są wśród nas wielcy poeci, bo Jest Bóg! Tylko że z dystansu widać wyraźniej…

Co nie zmienia zupełnie faktu, że Jacek Kaczmarski nie był! – jest, silniejszy niż sowieckie dywizje, czy hitlerowska nienawiść…Poezja to siła Prawdy, a ta jest pięknem samym w sobie!

Kto ma serce ten czuje…!

Piję dziś angielskiego “sikacza”, czyli tzw. “fortified wine”,

bo chcę dziś kopa,

bo się zamyślam,

bo się nudzę rzeczywistością,

bo nie jestem snobem…

bo jestem pijaczkiem…?

Każdy odbiera subiektywnie i tylko Bóg Jest obiektywny.

Dzięki Prawdzie podanej przez Jacka Kaczmarskiego – tak podanej – przyspieszyłem o lata świetlne, wszedłem w inną jakość…Choć może i tak miało być…A jednak sobą i subiektywnie nie mogę przestać, wciąż mi w sercu gra ta jego poszarpana gitara i głos, przesłanie

co jest mi i mieczem i tarczą i zbroją…No właśnie!

Zbroja”

Dałeś mi, Panie, zbroję;
Dawny kuł płatnerz ją.
W wielu pogięta bojach,
Wielu ochrzczona krwią.
W wykutej dla giganta
Potykam się co krok,
Bo jak sumienia szantaż
Uciska lewy bok.

Lecz choć zaginął hełm i miecz,
Dla ciała żadna w niej ostoja,
To przecież w końcu ważna rzecz –
Zbroja!

Magicznych na niej rytów
Dziś nie odczyta nikt,
Ale wykuta z mitów
I wieczna jest jak mit!
Do ciała mi przywarła,
Przeszkadza żyć i spać,
A tłum się cieszy z karła,
Co chce giganta grać!

Lecz choć zaginął hełm i miecz,
Dla ciała żadna w niej ostoja,
To przecież w końcu ważna rzecz –
Zbroja!

A taka w niej powaga
Dawno zaschniętej krwi,
Że czuję jak wymaga
I każe rosnąć mi.
Być może nadaremnie
Lecz stanę w niej za stu!
Zdejmij ją, Panie, ze mnie,
Jeśli umrę podczas snu!

Bo choć zaginął hełm i miecz,
Dla ciała żadna w niej ostoja,
To w końcu życia warta rzecz –
Zbroja!

Wrzasnęli hasło – wojna!
Zbudzili hufce hord,
Zgwałcona noc spokojna
Ogląda pierwszy mord.
Goreją świeże rany,
Hańbiona płonie twarz –
Lecz nam do obrony dany
Pamięci pancerz nasz!

Więc choć za ciosem pada cios
I wróg posiłki śle w konwojach,
Nas przed upadkiem chroni wciąż –
Zbroja!

Wywlekli pudła z blachy,
Natkali kul do luf
I straszą – sami w strachu
Strzelają do ciał i słów.
Zabrońcie żyć wystrzałem!
Niech zatryumfuje gwałt!
Nad każdym wzejdzie ciałem
Pamięci żywej kształt!

Choć słońce skrył bojowy gaz
I żołdak pławi się w rozbojach,
Wciąż przed upadkiem chroni nas –
Zbroja!

Wytresowali świnie,
Kupili sobie psy
I w pustych słów świątyni
Stawiają ołtarz krwi;
Zawodzi przed bałwanem
Półślepy kapłan łgarz
I każdym nowym zdaniem
Hartuje pancerz nasz.

Choć krwią zachłysnął się nasz czas,
Choć myśli toną w paranojach,
Jak zawsze chronić będzie nas –
Zbroja!”

Będzie nas chronić, gdyż ją mamy – w opozycji do całego świata i w jego przeciwieństwie.

 

Goły

Advertisements