Ostatnie Pożegnanie „Łysego”

Wczoraj w Lęborku, odbył się pogrzeb kibica Bałtyku Gdynia, Rafała „Łysego” Witulskiego, na którym pozwoliłem sobie powiedzieć te słowa:

Rafał, Łysy!

Przeżyłem z Tobą w łączności, praktycznie całe dorosłe życie, a nasze duchowe porozumienie działało bez słów. Dzieliłem się z Tobą wszystkimi niepokojami, a Ty ze mną.

Fakt, nie napiszę Ci już na whatsappie serii kolejnych wiadomości – choć przecież każdego dnia mam to uczucie, że trzeba napisać do Łysego…

Jednak swoje wiem – spotkamy się!

Nie mówię więc żegnaj, a do zobaczenia Bracie!

Mówimy tak wszyscy tu zgromadzeni, a hołd oddajemy człowiekowi, którego wkład w stworzenie podwalin ruchu kibicowskiego w Polsce, jest nie do przecenienia.

To Łysy – już od końca lat 80 tych – stworzył kibicowski „internet”, a więc sieć kontaktów do wymiany informacji przy pomocy listów. Mozolna ta praca zaowocowała wieloma przyjaźniami, bo przecież widzę tu mnóstwo znajomych twarzy dziś.

Rafał może nie był w działaniu efektowny, natomiast wartości wyznawanych nigdy nie porzucił, co szczególnie jest cenne w dzisiejszym, zakłamanym i podłym świecie.

Rafał, heroicznie wręcz, dzień za dniem toczył swą walkę – żył uczciwie!

Nigdy nikogo nie oszukał ani nie okradł, a skromne – ale przyzwoite – życie, było jego znakiem firmowym.

Nie był fighterem…i był nim zarazem!

Z siłą jego intelektu, trafnych ripost, humorem iście arystokratycznym, ciężko było się mierzyć komukolwiek.

Mieliśmy plany twórcze…Postaram się je z Twoją pomocą zrealizować choć w części.

Ty znasz już Prawdę. To zmusza do zadumy nad ludzkim życiem w ogóle, bo dziś jesteśmy tu, ale nie znamy dnia, ani godziny.

Ten świat jest tylko próbą dla każdego, egzaminem z wyboru pomiędzy Dobrem, a złem. Walka trwa – jak mówią lewacy – cały czas.

Ufam, że swój egzamin zdałeś Łysy, a dobry Bóg otuli Cię Miłością i Miłosierdziem.

My tu jeszcze na chwilę zostaniemy za karę, by się pomęczyć…

Dziś mówimy Do Zobaczenia niepozornemu Człowiekowi, który już urasta do miana legendy…co widać szczególnie w takiej chwili…!

Nikt tak nie pisał, nikt nie był tak uczciwy. Nikt nie potrafił, tak godnie i pięknie znosić zwyczajnej, codziennej normalności. Nikt wreszcie nie wyniósł kibicowskiego pisania do rangi literatury…

Kochałeś zwierzęta, a ludzi trochę mniej. Mówiłeś czasem że jesteś ateistą, ale ja w to nigdy nie wierzyłem.

Teraz to Ty jesteś mądrzejszy ode mnie…zresztą zawsze byłeś!

Chciałbym podziękować Mamie Rafała, Pani Jolancie Witulskiej, za wychowanie tak szlachetnego, dobrego i uczciwego człowieka!

Chciałbym przekazać tę pewność, którą mam, że każdy zawierzający Chrystusowi, odnajdzie Jego Miłosierdzie, oraz dostąpi Zbawienia.

Wiecie co…

…Śmierć nie istnieje, tak więc Do Zobaczenia Bracie!

Goły

Pożegnanie „Łysego”

Advertisements