„Niezręczni”

Wyłączyłem przed sobą wszystkie migające obrazy i nie słyszę dźwięków. Teraz jest mi lżej i więcej widzę – jak zawsze w takim stanie…

Ciągle to mówiłem, ale dopiero teraz tak czuję, że aż mi słowa odbiera…Widzę że tu się dzieje walka o życie i o wszystko, a w takiej sytuacji naprawdę nie dziwi nic. Nie ma moralności, kultury, żadnych zasad. Nie ma wstydu i ogłady. Pozory były ważne…Były…Pozornie.

Teraz widzimy bardzo ostry kalejdoskop, obraz tego, czym naprawdę była III RP…

Już nie napiszę kpiąco „czecia erpe” – za dużo ludzi zginęło, zbyt wielu odebrano godność i poczucie sprawiedliwości…

O prawie nie wspominając.

Takoż mamy dziś w sejmowej sali ( chyba dla podkreślenia niestosowności – i sytuacji i osób ) zbiór osobników całkowicie obnażonych z pozorów! Obdartych z nowomowy i dialektyki, pornograficznie zniżających się do scen najbardziej „hardcorowych”. Sadomasochizm ostatnich wnucząt KBW sięga szczytów oglądalności i dna człowieczeństwa!

Patrzcie! Kto myśli i czuje! – Patrzcie Ludzie!

Bo to nie jest normalny dzień i to nie jest normalna scena…

Oto jest scena starotestamentowego oddzielenia Dobra od zła i kocioł tych dni, w których nam się z narodu – i w narodzie – krystalizuje wartościowanie.

Doprawdy, i żal i szkoda tych strasznie zatraconych kukieł, które ( ku infamii swych potomków ) teraz prostytuują się w Sejmie…

Jest mi niedobrze i wstyd, ale rozumiem wagę tej epickiej sceny. Historia Polski to nie historia Belgii; u nas dokonuje się wyborów tyleż prawdziwych, co i dramatycznych.

Życie polityczne w IV RP…No właśnie – IV RP Ludzie!

Życie polityczne w IV RP, zaczyna się – bo kończy się III RP!

Nic już nie będzie takie samo i – choć tego główni, niechlubni aktorzy dramatu nie rozumieją – właśnie następuje bolesne oczyszczenie narodu, swoiste katharsis!…

Nie…Oni tego na pewno nie rozumieją.

Rozumie Pan Jarosław, który ma kota i nie ma konta.

On rozumie i chyba z tego właśnie powodu, decyduje się grać tę głęboko raniąca partię szachów – do końca…

W tej ciszy bez telewizora, rozumiem, że przede wszystkim ja sam muszę być lepszy i naprawdę od siebie wymagać wiele więcej…

Tak, tak muszę…

Bo przecież nie chcę mieć w swej duszy, ani procenta tych wszystkich ułomności, które mają oni…

Oni…

To są oni, wiecie…? Obcy, nie nasi, niestosowni…

Niezręczni…

Oddziela się ziarno od plew…Dajmy sobie czas, bo to jest proces, nie polityczny, a duchowy, metafizyczny…

 

Goły

Reklamy