Kontemplując burzowe chmury…

Za oknem wiatr goni po niebie ciemne, burzowe chmury, jak w końcowych scenach filmu ‚Terminator 69’ – którego jeszcze nie nakręcono, co może i lepiej; szarpie gałęziami dużych drzew, kołysze liśćmi. Klimat to iście wagnerowski, werterowski, czy makbetowski może, tym bardziej, że w Warszawie kończy się szczyt NATO, co i dodaje otuchy i wzmaga odczucie stających przed nami wyzwań.

Przed nami, to jest przed Tobą jako człowiekiem, oraz całym światem ludzkiej zbiorowości, która w swej większości, z całą pewnością nie rozumie do czego zmierza, po co i czy w ogóle zmierza…?

Życie to kompletny chaos, ale tak ułożony, iż mający wyraźne znamiona porządku rzeczy…Tak, nie my ten Porządek kreujemy, ale to inna sprawa, o której ciężko rozmawiać ateistom.

Ponad szarymi dachami, niesie się ten ożywczy i gwałtowny podmuch przed burzą; zdaje się, że świat, który żył sobie spokojnie i bezmyślnie – w gazetach, kawiarniach, biurach i niektórych głowach – dziś jest już zdezawuowany nawet przez jego autorów – lewaków każdego sortu ( przeważnie gorszego ), różnych renegatów i innych kłamców, którzy sami dziś nie wierzą już, ani w demokrację, ani ‚nowy, lepszy świat’, ni w swój spokój zbierania psich gówien…Coś się dzieje, a widzą to nawet najbardziej nagrzani, najtwardsi betoniarze bezmyślności i serwilizmu.

Dziś nie da rady już, będąc kompletnym ignorantem – udawać ‚człowieka na pewnym poziomie’. Mit ‚czeciej erpe’, tak jak i mit ‚wolnego świata’, padł na ryj w spazmach śmiechu i wycia. Otarcie nochala białą chustą KOD nic nie pomoże. Baa – zaszkodzi…

Ale tylko najgłupszym, najbardziej cynicznie zdegenerowanym.

Bo okazuje się, że nie jest tak, jak mówiły media całymi latami, a jest całkiem zgoła odwrotnie. I okazuje się, że trzeba potrafić samodzielnie myśleć…!

O tak, ‚kariery’ wielu ‚mędrców’ walą pokotem o glebę, a ‚nieskazitelność’ całych tabunów ‚czystorękich’ nie wytrzymuje żadnej próby.

Jestem zakłopotany, gdyż nie wiem, czy z przyszłych osadzonych w zakładach karnych, mam drwić, czy żałować ich, lub może tylko patrzeć na ten upadek…?

To dobrze, tak czy inaczej, gdyż człowiek, który się dziwi i nie wie…ten żyje.

Mędrcem nie jestem jak Wałęsa, ni prezydentem czegośtam, jak Tusk…ale i siedzieć za zbrodnie nie pójdę…

No, mam się z czego cieszyć! Jestem optymistą 🙂

Pomimo tych burych chmur i zapadającej nad światem ciemności, oraz na pohybel całej niepewności bytu i własnym rozpaczom…

Zaparzona na wieczór mocna kawa, zapadający mrok. Modlitwa przed snem i w czasie snu. Świadomość własnej małości. Możliwość świadomego wyboru pomiędzy Dobrem, a złem, Prawdą, a kłamstwem. Czucie sumienia, przeczucie nieznanego i niezachwiana pewność posiadania duszy, której nie zawaham się użyć! Tak, to – koniec końców – przynosi spokój…

Za wolną wolę, za świat i moją w nim rolę. Za moją rozpacz i moją walkę, za to, że będzie jutro i za Dobro, Miłość – Dziękuję Ci Panie…

 

Goły

Reklamy