Ile mamy wspólnego z dzisiejszym Zachodem…?

IMG-20160509-WA0001Zaprawdę nic wspólnego nie mamy już my, Polacy, z tym co dzieje się na Zachodzie Europy, a tamtejsza degeneracja osiągnęła i przekroczyła gwałtownie stan krytyczny. Tam nie można już pomóc, co jasne, natomiast nie może być mowy o jakichkolwiek próbach dialogu, czy rozważania, ich tzw. ‚ofert światopoglądowych’, czy ogólnie wizji świata.

Cała Zachodnia Europa jest w stanie upadku i agonii, o czym – rzecz jasna – konający nie wiedzą. To jest straszna i śmiertelna choroba, zwana, czy to lewactwem, czy polityczną poprawnością; tak naprawdę to po prostu wyrzeczenie się Boga – ze skutkiem opłakanym, nie dla Boga oczywiście.

Nie możemy rozmawiać z zachodnimi degeneratami w sposób konstruktywny, ale nie mówię, że nie możemy ich traktować poważnie. Baa, my musimy ich traktować poważnie, gdyż zachodni upadek jest śmiertelną chorobą.

Sorry – nie jestem politykiem – teraz napiszę szczerze do bólu: Musimy robić dobrą minę do złej gry i sprawiać wrażenie, ale nie możemy realnie nawet rozważać jakiegokolwiek konsensusu w kwestiach polityczno – światopoglądowych, z Zachodem.

Zbroić się i budować struktury, oraz wzmacniać ducha w narodzie. Stać twardo przy Krzyżu Chrystusa!

To nie są słowa patetyczne, górnolotne, tylko prosta recepta na przetrwanie. Degeneratów kijem trzymać na odległość, stronić od kontaktów, w miarę możliwości uspokajać…Żyć po swojemu, a w gotowości do obrony swojej wolności, sama ta wolność i niepodległość są zawarte.

Tę krótką notkę spowodowało jedno zdjęcie. Wczoraj kolega przysłał mi banner reklamujący berliński transport publiczny, na którym widnieje dwóch obrzydliwych, brodatych pederastów, wraz z napisami w stylu: ‚Przenosimy cię na drugi brzeg, bo kochamy’, coś takiego mniej więcej.

Spójrz na to zdjęcie i wsłuchaj się w przekaz – że tak powiem – duchowy…

…A teraz odpowiedz sobie na pytanie: Ile my mamy duchowo wspólnego z Zachodem…?

I kto tu od kogo powinien czerpać wzorce…?

 

Goły

Advertisements