Patologia ‚czeciej erpe’ na przykładzie Bałtyku Gdynia

Dziś, grający w czwartej ( z nazwy trzeciej, ale poziomo czwartej ) lidze Bałtyk Gdynia, zremisował ‚u siebie’ z ostatnią drużyną w tabeli, Raselem Dygowo. Jest to cenny punkt, gdyż znacznie przybliża ostatnie realne marzenie w tym sezonie, a mianowicie utrzymanie w tej podłej lidze dla nastolatków i emerytów. Następny sezon – jeśli w nim w ogóle seniorska drużyna wystartuje – może już nie dać takich szans. Utrzymuje się 6 drużyn, a Bałtyk, którego ‚zarząd’ tak działa, że co pół roku zmienia ¾ składu, jest ‚drużyną’, którą wszyscy w niej ‚grający’ mają w dupie.

Stan taki nie jest winą piłkarzy, czy osobników pod nich się podszywających, a występujących na boisku w koszulkach Bałtyku. Stan taki jest ‚zasługą’ ‚zarządu’, który skoncentrowany na zamykaniu dostępu jakiejkolwiek krytyce i ciemnych interesikach z niejakim Rajewiczem, małych ‚ambicjach’ typu wymalowanie kanciapy zwanej biurem, całkowicie zatracił się w narcyźmie, doprowadzając do wieloletniej i totalnej ignorancji, zupełnej nieznajomości zagadnień piłkarskich, oraz ludzkiego, przyzwoitego zachowania. Psychologia honoru i prostej uczciwości w życiu, jest tym panom (sic!) tak obca, jak obca jest także panom z PO…No fakt że skala dużo mniejsza, jednak diagnoza patologii podobna.

Za stan upadku i być może ostatni sezon w seniorskiej piłce w wykonaniu Bałtyku, odpowiedzialni są także kibice, których od lat panująca patologia w kraju, w taki właśnie sposób uformowała, że nie zauważyli własnej alienacji od reszty środowiska. Zamykając się w klatce chronionej przez mundurowych, oraz klatce własnych wyobrażeń o sobie, nieuczciwości, stworzyli taką sytuację, że Bałtyk w Gdyni ( na dzielnicach, wśród młodych chłopaków ) jest słusznie uważany za synonim tchórzostwa, małości i – co najgorsze – skłonności do ‚współpracy’ z ‚tymi co nie trzeba’.

W taki sposób, z planów awansów i przyciągnięcia na stadion kibiców, wyszło coś odwrotnego, ale skala upadku jest jeszcze większa.

W latach wcześniejszych, zdarzało się Klubowi cierpieć niedostatek i trudności organizacyjne, natomiast nigdy naszym udziałem nie były zachowania niegodne. Nawet pod koniec lat 90 – tych, gdy została nas niby garstka, potrafiliśmy stawiać się panującej bezdyskusyjnie Arce, w której prym wiedli zwykli złodzieje i sutenerzy. My nie mieliśmy pieniędzy, bo nie byliśmy złodziejami. Nie handlowaliśmy tym i owym, oraz nie siedzieliśmy w miejscach nierządu. Było tak, że można nam było zarzucić biedę i brak możliwości rozwoju…

Ale nigdy konfidenctwo, oszustwa, łamanie danego słowa.

Teraz niestety jest inaczej, a przychodząca jeszcze na Bałtyk, garstka całkowicie zagubionych ludzi, nie rozumie tego, że przyczyną klęski jest ich własne zachowanie i styl życia. Nie da się Prawdy zamieść pod dywan.

Prysły i pryskają właśnie, wszystkie mrzonki o ‚klubie przyjaznym dla rodzin’, ‚dmuchanych zamkach’, ‚balladzie o dobrym kibicowaniu’. Okazało się, że farmazon nie ma przyszłości, ale nikt nie wykazuje chęci uderzenia się w piersi.

Nikt z ‚zarządu’, oraz nikt z jeszcze obecnych na – nie naszym – stadionie!

Na koniec jednak, chcę napisać o podstawowym i najważniejszym powodzie upadku mojego Klubu i mojego miasta… – również całego kraju:

Rok 1989 i tzw. transformacja ustrojowa, która pod pozorem i odzyskania suwerenności i prywatyzacji, doprowadziła do całkowitej likwidacji przemysłu w Polsce, pauperyzacji społeczeństwa i duchowego zniewolenia.

Gdyńska Stocznia ( tak jak i wszystkie inne w Polsce! ), została zrujnowana i zlikwidowana. W zamian mamy ‚Biedronki’, oraz ‚Urząd Pracy’ i emigrację. Z wielkiego, wielosekcyjnego Klubu pozostały wspomnienia, a stopniowo do głosu w mieście, dochodzić zaczęli drobni złodzieje, oraz żulia. Z racji ‚układów na mieście’, wszyscy nieliczni sponsorzy ( za zgodą i przychylnością złodziejskiego Urzędu Miasta ) zaczęli wspierać Arkę. Potem powstał mit rozwoju od zera, który przypadł akurat na lata apogeum tematu zastępczego, mającego maskować zbrodnie prawdziwych mafiosów – założycieli ‚czeciej erpe’. Powstał mit ‚gangsterski’, a na jego fali wypłynęli różni watażkowie, którzy akurat w Gdyni zaczęli wspierać Arkę…

Po 10 latach takiego stanu, doczekaliśmy się ( coś koło lat 2000 – 2002 ) sytuacji, gdy stojąc na derbach z Arką na własnym stadionie, przy ulicy Olimpijskiej 5 – 9, byliśmy opluwani z mostku i rzucani śnieżkami przez większość!

Tak było, ale wtedy nie myślałem by się załamać. Nigdy w życiu! Właśnie wtedy czułem największą dumę, bo znając całą historię, dokładnie, wiedziałem kto tu gra fair…Nie przewidziałem tego, co będzie za kolejne 10 lat…

Nie tak bardzo ważne jest, w jakiej lidze klub gra, bo posiadając honor i nadzieję, naprawdę wszystko można odbudować, z każdej sytuacji wyjść…Najgorsza jest utrata honoru, zaprzeczenie tylu lat walki i oporu, a to właśnie teraz boli najbardziej…Chce mi się wyć, bo Bałtyk to historia mojego życia, nierozerwalnie związana ze wszystkim co pamiętam i co kocham!

Wiem też, że taka historia upadku działa dubeltowo, gdyż z upadkiem finansowym i organizacyjnym, często idzie też upadek ducha, zasad – a to jest już dziedzictwo ‚czeciej erpe’, ‚państwa’, którego główną misją stała się destrukcja i demoralizacja. Upadek Bałtyku jest prostymi literami pisaną historią rozbioru Polski.

Naprawdę i z serca mówię, że nie winię nawet tych ludzi, co doprowadzili swoim działaniem do tej tragedii – wiem że oni nic nie rozumieją, ani nie dane im było wychowanie w wartościach. Ich ‚wychowała’ ‚czecia erpe’!

Sorry ludzie, że Wam tu piszę o lokalnych sprawach. Robię to z żalu i smutku, ale też nieśmiertelnej nadziei na to, że tak Polska, jak i Jej wszystkie części, odrodzą się i podniosą do Wolności i własności…Wierzę w to, naprawdę.

Goły

P.S.

Być może czyta te słowa ktoś, kto miałby ochotę pomóc wydobyć Klub z tak opłakanej pod każdym względem sytuacji…? Głównie potrzeba tam uczciwości no i trochę pieniędzy, oraz porządnego planu na odbudowę Klubu i zespołu. Pomimo grupki kretynów, którzy zapewne będą mnie obrażać, wiem, że nadal jest w Bałtyku z kim rozmawiać. Także ambitnych i uczciwych ( chcących pomóc ) gorąco proszę o pomoc…Nawet o radę. Tylko priv.

Advertisements

3 comments on “Patologia ‚czeciej erpe’ na przykładzie Bałtyku Gdynia

  1. o@o pisze:

    Fajnie było w końcu zobaczyć konkretną ekipę na naradzie podczas meczu. Szkoda, że to tylko raz na rok, dwa, trzy… Liczę, że to ten czas, że trzeba było sięgnąć sportowo i kibicowsko dna żeby coś się ruszyło … Trzymam kciuki. Napiszcie czy coś ustaliliście. Konfidenci podczas spotkania siedzieli na trybunach więc mam nadzieję, że jakieś decyzje zapadły. Albo może lepiej nic nie piszcie. Nawet nie musicie działać. Ważne, że jesteście …

  2. 9 pisze:

    Akurat o sytuacji Stoczni Gdynia nie masz bladego pojęcia 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.