Tron we Krwi ‚Mój Shogunie’…

tron we krwiDziś oficjalnie dowiedzieliśmy się, iż zidentyfikowane zostały ciała ‚Inki’ i ‚Zagończyka’, polskich Bohaterów i świętych narodu, zamordowanych przez starych i dziadów obecnych władców ‚czeciej erer’. Papierowe mury padają, a ściana kłamstwa okazała się być, li tylko imaginacją renegatów. Proces ten będzie narastać, aż do całkowitej eliminacji zdrajców z życia narodu i polskich ulic.

Dziewczynka, która poszła prosto do Nieba, staje się na naszych oczach jedną z najważniejszych ikon polskości, czyli Prawdy.

Bo taka jest Prawda, iż Polska to Prawda. Na tym zasadza się cały nasz opór i nasza inność, oraz także na tym, iż za jedną wartością podążają kolejne, co nie jest udziałem naszych sąsiadów, czego oni w nas nienawidzą, a nigdy nie mieli. Zazdroszczą i nienawidzą.

Za Prawdą idzie szlachetność, a za nimi Honor – na fundamencie Dobra i Miłosierdzia, staje też Wierność i Poświęcenie…Takie mamy cechy i takie Dał nam Bóg.

Tych cech ucieleśnieniem, oraz personifikacją w ludzkiej duszy, jest ‚Inka’, a wszyscy, dążący do zakrycia Danusi zasłoną kłamstwa, już teraz przegrali, ale smak pełny tej porażki jeszcze nie dane im było poczuć. Jakkolwiek proces jest nie do zatrzymania i wszystkie dywizje, oraz tajne służby, skrytobójcy świata, razem z armiami szatana, nie są w stanie zrobić nic tym Bohaterom, ideałom, jakie ich dziedzictwo niesie.

Pan Bóg Doświadcza nas, nie dlatego, że nas nie lubi, czy z nami gra, a dlatego, iż Chce Dać nam szansę na własną Wolność i zdobycie świadomości. Dlatego nie jest nam łatwo i z tego powodu ujrzymy jeszcze większe erupcje zła, zanim nadejdzie całkowite zwycięstwo Dobra.

Tu nie ma żadnych złudzeń, ani nadinterpretacji – Polska jest jednoznacznie po stronie Dobra…a oni tam gdzie widać ślad kopyt i czuć siarkę.

Gdybym był Ruskiem, Niemcem, Żydem, bądź kimkolwiek innym – nie Polakiem – być może starałbym się podważyć ten fakt, szukać pozytywów i usprawiedliwień. Jednak jestem Polakiem i mam taki komfort, iż nie muszę.

To co dzieje się teraz to jeszcze nic. Prawdziwie wielki kult Bohaterów dopiero nadejdzie. Kult Prawdy, Miłości Ojczyzny i Chrystusa. Już wiem teraz, tak jak wcześniej pisałem – nie udało się potępieńcom wyciąć polskości. Teraz jest już dla nich za późno…

Teraz, choćby wskakiwali na stołki i krzesła, choćby niezliczone tony pudru i kokainy nakładali na swe zakłamane oblicza – już nie zakłamią.

Przez pomyłkę mówiący Prawdę o sobie, analfabeta na stanowisku, jest tu wręcz symbolem tych obgryzionych z nerwów pazurów spoconych łap. Ich nerwowość i całkowita nieporadność będą się wciąż pogłębiać, a to dlatego, że bariera tolerancji dla przyjmowania skondensowanego, acz bezczelnego kłamstwa 24/h, została przekroczona.

‚Chodź tu mój shogunie’ – to powiedzonko w tej chwili skojarzyło mi się ze starym filmem japońskim w reżyserii Akiro Kurosawy p.t. ‚Tron we Krwi’…

Jest to bardzo ekspresyjna wersja ‚Hamleta’, a więc znowu dochodzimy do Lasu Birnamskiego. Co śmieszno symboliczne – nie ma o tym pojęcia koślawiec, któremu los potępieńca dał w udziale stanowisko prezydenta RP!

‚Chodź tu shogunie’…Mówi do niego Las, z tego Lasu, w którym Szlakiem Wilczym kroczyli Oni – Niezłomni Żołnierze Rzeczypospolitej!

Takie memento, którego prostak nie rozumie, nie widzi, a człowiek zdolny do refleksji przejmie się wyrazistością.

‚Shogunie’!…Czy kolejnym stołkiem, na który wstąpisz, będzie ten, jaki zostanie spod twych stóp wytrącony…?

Czapla nosiła swych braci podstępnie na zatracenie i za to padła nieżywa – znacie bajkę Krasickiego…

Tak zdrajcom bywa!

Jakkolwiek renegat nie może prezentować wysokiego poziomu etycznego, czasem jest obdarzony inteligencją, sprytem, zdolnością rozumienia spraw niełatwych i dokonywania – hańbiących, ale jednak samodzielnych, świadomych – wyborów.

W przypadku ‚Komorowskiego’, który dziś – ledwo zszedł z przedostatniego stołka – ‚zabłysnął’ kretynizmem językowym o ‚ofiarach tych Żołnierzy Wyklętych’…W przypadku Bronka Szczynukowicza, mamy do czynienia w oczywisty sposób z kretynem. Dodatkowo jednak, jest to kretyn, który nie potrafi być bezczelny, tak jak np. bezczelny, napompowany pychą jest Wałęsa. Konfident z Gdańska, potrafił być w swej zdradzie i bezczelności oryginalny, miał swoje – prezentowane bez cienia zażenowania – powiedzonka. ‚Nie chem, ale muszem!’, ‚Plusy dodatnie’, ‚Większa połowa’, etc. Cham ten jest prostakiem, obdarzonym charyzmą pewnego bezkarności konfidenta. ‚Komorowski’ zaś, nie ma żadnej charyzmy. Tak jak Wałęsa nie umiał pisać i czytać, tak Bronek nie potrafi ani pisać, ni czytać, ale także mówić. Baa, on nie potrafi, nie dysponuje mimiką twarzy. Oblicze jego nie przybiera żadnych, nadymanych nawet póz. ‚Komorowski’ po prostu cały czas wygląda jak pijany bimbrem, niedorozwinięty parobek na folwarku, któremu przy odpuście i dla zabawy chłopi dali szklankę spirytu, by mieć przy niedzieli trochę rozrywki.

No i tenże biedny niedojda biega pijany po gościńcu,a ludzie w furmankach, z innych wiosek nie mogą się nadziwić aż takiego lebiegi.

Taki jest ‚prezydent wszystkich Polaków’.

I czym oni chcą Polaków…

Oszukać…?

Zakrzyczeć…?

Przestraszyć…?

Zaimponować…?

…Zamordować…?

Mój Shogunie…Ten tron jest we krwi, więc niebawem runie!

Goły

Reklamy