Wieczorna refleksja o szczęściu i winie…

nowysączCo by nie mówić idzie ku lepszemu, ale to lepsze niekoniecznie musi się skończyć poprawą jakości życia. Po prostu jakoś powoli i w ‚bulach’ zmienia się świadomość ludzi w Polsce ( Polaków i ‚tutejszych’ ), co widać przy różnych okazjach. Spada na łeb i krótką, jewrejską szyję sprzedaż Gówna Wyborczego i tylko już oddziały milicji przejawiają wzmożoną aktywność. Tak, bo tylko przemoc i terror już im pozostają. Nic nie da się zrobić z tym, że prędzej, czy później jaruzelski zostanie wykopany na kopach z Powązek, ‚Inka’ zostanie oficjalnie narodową świętą, a pomnik smoleński stanie się świątynią memento, pogardy dla ruskich bydlaków mongolskich. Tak będzie, ale nie wiem, czy nastąpi to, co większość ludzi uważa za szczęście, czyli dobrobyt, spokój, błogość. Nie wiem, być może Pan Jezus już Nadejdzie, by wobec zapiekłego kretynizmu większości ludzi, już teraz Wprowadzić ostateczne rozwiązanie kwestii szatana.

W sumie, tak też byłoby dobrze…A jeszcze bardziej w sumie – niech dzieje się wszystko, cokolwiek, co On Planuje.

Dziś, czy wczoraj, dzielni i porządni obywatele Nowego Sącza, rozkuli wreszcie i rozwalili w gruz, ‚pomnik’ sowieckich bydlaków, jaki stał w tym pięknym mieście od tylu przecież lat. Doprawdy, serce mi rosło, oglądając filmik na którym tytanowe wiertło wbija się w gładź płyty, by zetrzeć w pył to parszywe zło. Oby kula – a najlepiej powróz konopny – w ten sam jednoznaczny sposób, zakończyły wkrótce żywoty, nie tylko postaci spiżowych morderców. Obyśmy doczekali się dnia, w którym komuniści i zdrajcy będą kopać kanały ( metr w głąb ), by nimi jak krety starać się spierdolić z Polski…

Dokąd…? Najpewniej na Zachód, gdyż tam teraz właśnie znajduje się wschód, czyli największe barbarzyństwo i przyzwolenie/kooperacja z diabłem. Mało mnie zresztą obchodzi gdzie spierdolą te wszystkie kreatury, z chęcią dołożyłbym starań, by im szansę ucieczki uniemożliwić.

Tak Wiesiek, widzisz…Mówiłeś że ‚Jaruzelski to prywatnie bardzo miły i kulturalny człowiek’…No to ja ci prywatnie rozjebię mordę, gdy spotkam!

Taka i tylko taka metoda – do czego doszedłem – jest jedynie skuteczna i pożądaną, w kontaktach z większością przygłupów, lub skurwysynów. Takoż do tej pory miły dla ludzi często nie byłem, często wręcz nie zauważając czytelników ‚Pani Domu’, czy ‚Nie’…Nie sądzę by ten stan miał ulec diametralnej zmianie, mówiąc oględnie.

Z tego wynika że jestem agresywnym frustratem, zwierzęcym antykomunistą i zoologicznym ‚patologiem’…A z tego z kolei wynika, że trzeba mnie uspokoić. ‚Pochwal się pochwal jak wspólasa zakosowałeś!… – No co, oszukać mnie chciał, to go uspokoiłem’ – że zacytuję ‚Kosiora’ z pewnego filmiku.

Może i mnie uspokoją, Bóg Wie.

W każdym razie, dzisiejsza impresja z wiertłem antyruskim w tle, bardzo mnie ‚natchła’ i uradowała. Tak jak Michnika nowa dziwka, lub wałęsę kasa od SB za kapowanie. Oby takich wierteł i buldożerów pojawiło się jak najwięcej! Wysadźmy w pizdu ten sowiecki burdel! Niechaj kamień na kamieniu z tego nie pozostał, ani sierp na młocie. ‚Ruszymy z posad bryłę świata’ – jak to śpiewali koledzy diabła, idole tej kurwy Szczuki i innych lewaków. Ruszymy tę bryłę tak, by wreszcie wróciła w swe dawne, właściwe położenie. Mówił ktoś: jak wiele trzeba zmienić, by wszystko zostało po staremu. Jest to Prawda. Wiem że idzie to powoli, lecz proces odwszawiania, czyli debolszewizacji Polski trwa. Następnym etapem musi być deratyzacja, czyli oczyszczenie Ojczyzny ze zdrajców i ich pociotków – synków i wnucząt – tych wszystkich z-peerel-dolonych, ruskich lachociagów; tak by wreszcie móc klęknąć przed Krzyżem w Wolnej Polsce!

…By prosić Go o pokutę za ’25 lat wolności’…Tę winę, której jesteśmy wszyscy autorami w pewnym sensie.

Nie, nie! Nie ciesz się kiszczak. Nie rechocz wałęsa. Wasza wina krzyczy do Nieba, a wasze trupy zostaną i tak wyplute przez polską ziemię…

Przykro mi za drastyczność ostatniego określenia…Niestety czasy mamy takie, że czyny dopiero przed nami.

Goły

P.S.

Znam dokładnie i ‚czuję’ tych wszystkich wąsatych ‚Wieśków’ z różnych portali, maskujących się ‚patriotyzmem’. Kpiarzy, drobnych prowokatorów. Oby ich zezowate szczęście, również zakończyło się w celi co najmniej, choć najlepiej powrozem. Dyskretnej esbecji czar…rozwieje się dymem dogasających stosów.

Jestem agresywnym frustratem.

Reklamy