Stańczyk z łysą głową…?

aaaastańńczykKoniec lata jest jak początek wiosny, środek zimy, czy jesień jesieni – ludzie nie myślą, więc czy dzieje się to w upale, czy mrozie, znaczenia nie ma. Jest źle, ale wszystkiemu są winni jacyś oni, jakiś rząd, nigdy ja…Wszystko zaczyna się od refleksji, więc gdy niezdolność do niej jest główną cechą osobnika, nie ma szans nawet na konkretną rozmowę. Niestety, chodząc po ulicach i mimochodem słuchając, nie chce się człowiekowi za bardzo gadać, a jeśli już, to tylko na zasadzie monologu wypowiadanego ‚sobie a muzom’, lub w niebo, w przestrzeń. Po co mówić coś ludziom, którzy są zainteresowani tylko kiełbasą, nie widząc nawet, że ta wisi na kiju, trzymanym jedną ręką przez kogoś, kto drugą trzyma bat…Takie życie, które toczyć jednak trzeba, więc dziś udałem się po zakupy do sklepu spożywczego. Sklep jest polski, ale w Anglii, by dodać precyzyjnie.

O, przyjechali, chodzą. Ach ta młodzież – mówi pani klientka do pani ekspedientki.

Ja już wiedziałem o co chodzi, bo te hordy brudasów co rok nawiedzające miasto, są mi znane od wielu lat.

Degeneraci – mówię.

Co? Słucham? – pani sklepowa z wielkimi, niepewnymi źrenicami i w fartuchu w kwiatki.

No degeneraci. Co rok tu przyjeżdżają. Piją, ćpają, walą się w błocie po kątach – oznajmiam zgodnie z faktami, tonem nonszalancko mocnym.

No ale to młodzież przecież, zresztą w Polsce na Woodstock(!!!) też nie lepiej. Młodzież musi się wyszumieć – coś pobrzękuje pani klientka.

Z tonu jej głosu i lekkiego uporu, wnioskuję że nie ma mózgu, lub lewaczy, co zresztą na jedno wychodzi.

Tak, wiem że tak samo jak na Woodstock – mówię. Tacy sami degeneraci, narkomani, brudasy i głupcy. Powinniście te piwa wszystkie co macie, tu przed sklep wystawić – dodaję. Byłby zysk chociaż na tym marginesie – co stwierdzam już wprost do właściciela sklepu, który – wnioskuję z uśmiechu aprobaty na twarzy – podzielił moje zdanie w kwestii oceny tych tabunów przyjeżdżajacych co roku na Reading Festival.

Kiedy oni tylko cidery piją – mówi konkretnie gruby Heniek, właściciel.

E tam, wszystko z alkoholu kupią, jak na chodnik wystawicie. Wiem jak jest, uwierzcie.

Tak samo wszystko kupią głupi ludzie, otępiali od lat medialnym przekazem, autorstwa tych samych demiurgów nihilizmu, którzy od lat produkują młodych degeneratów, tarzających się w błocie i alkoholowych transach, po różnych ‚festiwalach’ w całej Europie. Zresztą i bez festiwalu lubią być brudni, bez zasad, tożsamości, za to pijani i naćpani. Dziwne w tym wszystkim jest to, że ktoś im wmówił i wmawia stale, iż taki ‚styl życia’ i ‚myślenia’ jest jakąś mega awangardą intelektu, ducha, rozumu. Wmówiono im zbydlęcenie jako człowieczeństwo, a potem to zbydlęcenie postawiono na piedestał, jako symbol szczytu rozwoju człowieka. Dokładnie tak samo jak z tęczą na Placu Zbawiciela. I nie jest to wcale najgorsze, gdyż przecież idiotów taplających się w błocie narkotyków i lewicowych bzdur i tak jest zdecydowana mniejszość. Najgorsze jest to, że większość zastygła w formie przetrwalnikowej ( tak się im wydaje ) jaką jest totalna bezideowość i nawykowy wstręt do samodzielnego myślenia. Ta większość za hymn obrała sobie reklamę ‚łomżingu’, więc przymulona dymem z grilla, po prostu nie widzi świata poza wąskim wycinkiem swego paśnika. Ci ludzie nie oceniają świata pod względem wartości, gdyż takie pojęcia jak wartości, są dla nich całkowicie niezrozumiałe, a jeśli budzą jakieś emocje, to chyba tylko rozbawienie. Ten styl bycia i życia, jakoś oddają różne ‚kabaretowe kluby dwójki’ i inne debilizmy. Tylko pytanie pomocnicze brzmi: Czy wcześniej był debil na scenie, czy też uliczny zjadacz kiełbasy grillowej…? Wcale to nie jest takie oczywiste, w kontekście istnienia różnych spisków ( z których spisek przeciwko Polsce jest jednym z kluczowych ), których przecież nie ma!

Ich nieistnienie zaś, jest tylko wyższą formą bytu – jak pisał Michalkiewicz. Nie ma WSI, SB, komunistów w Polsce.

Nie ma Polski…?

A to z kolei wyszczekał jeden z bardziej poinformowanych skurwysynów, więc akurat potraktować należy poważnie.

Tylko komu ja mam to powiedzieć, skoro zwyczajnym ludziom na ulicy, robi się tylko wesoło i rzewnie na widok tabunów degeneratów festiwalowych. Oni ich nazywają ‚młodzież musi się wyszumieć’, a ja widzę w perspektywnie kilku lat, kolejną daninę z ludzkich istnień przeznaczoną złu. Widzę patologie, nałogi, nieszczęścia. Widzę pustkę i rozpacz. I pod-judzoną nienawiść do Dobra, czyli Boga.

Panie w sklepie widzą kiełbasę, a pan właściciel nie widzi nawet okazji do zarobku.

‚Z tego co widzę too…Chyba diabeł jest na fali. My pijemy tu browary. Hare kriszna, hare hare’ – jak śpiewał gdyński zespół ‚Apteka’.

Nie jest dobrze, skoro ze spokojem mogę stwierdzić, iż podołałbym obowiązkom premiera, a świadomość jaką posiadam ja, niestety jest dużo szersza niż ta większości – o czym nie mówię z pychą i dumą, a raczej zażenowaniem. Taki świat, że ‚prymitywni osiłkowie w dresach, ćwiczący sztuki walki’, są duchowo i mentalnie sto razy silniejsi od szarej większości, oraz brudnej, zdegenerowanej, zapitej i zaćpanej ‚elity’ subkulturowej – tych biedaków, którym wmówiono, że upadek to wzlot, a występek to cnota.

Ech, długo by mówić, to może zakończę na dziś jakimś pozytywem. Otóż dziś nasz super arcybiskup Hozer, nakazał niejakiemu Lemańskiemu zdjęcie sutanny i wystąpienie ze stanu duchownego – co było jasne od momentu występu tego karła żenującego na Woodstock. Cokolwiek nie napisze ‚Wyborcza’, lub wyszczeka TVN, Lemański przestał być kapłanem, co za niedługo oficjalnie potwierdzi Watykan 🙂 Niech teraz założy własny ‚kościół’, a my patrzeć na to będziemy z taką samą odrazą, z jaką obserwujemy zabłoconych degeneratów z piwami i dragami.

Tylko co powiedzą panie w sklepie…? Że dobry ksiądz, a kościół zły?

Patrzę na to wszystko i nagle głupio mi się zrobiło. Czy warto było, czy warto było. Czy warto było…?’ – jak śpiewał Janek Pietrzak ‚Pod Egidą’.

Jednak warto się odzywać. Taka w końcu rola elit…Heh, sorry, muszę kończyć, bo znowu się zaśmiałem – Ja, elita? He he he. Sam już nie wiem, czy śmieję się śmiechem Stańczyka, Jokera, czy może swoim pustym?…A może hrabiego Ponimirskiego z ‚Dyzmy’?

Dość! Gonitwo dygresji, basta!

                                                                                                                                                                   Goły

Reklamy