Wataha bez jaj, rzezana

004Lato tego roku mamy przepiękne, jak w 1939 – tym, ponoć. Takie eksplozje letniego ciepła i przyrody, później miały miejsce za komuny pierwszej, a ‚czecia erpe’ nawet pogodę zniechęciła, więc od zarania tego bantustanu stało się tak, iż okres letni często był nijaki.

Jak ‚Komorowski’, jak nowomowa ‚czeciej erpe’, jak ‚polityczna poprawność’ w sferze werbalnej i jak modern football, czyli coś z odciętymi jajami.

A widzicie, tego roku Pan Bóg – z jakiegoś powodu, Pozwala nam cieszyć się utraconym dawno rajem słońca. ‚Tak to zapamiętałem’ – że lekko zadzierzgnę słowami poety.

No więc skoro tak pięknie – a w Polsce zawsze najpiękniej – nawet redakcja Ostatniej Kohorty ( oraz kilka, nie do końca alter, ego zamkniętych w jednej osobie ) wybrała się na wakacje:)

‚Lato, lato wszędzie…’ – teraz zarzucę leniwym grubasem – więc jako patriotyczna młodzież ( hahaha ) udałem się w knieję kaszubską na zlot Wataha 2014.

Miejsce jest przepiękne, przyroda prawie dzika, drogi dojazdowej prawie nie ma – ideał jak dla mnie. Ktoś mi mówił, że jezioro Raduńskie nad którym leży watasza połać ziemi, ma koło 30 kilometrów długości i fakt, widok naprawdę kojący skołatane codziennym widokiem komorowskich świń, nerwy. Na miejscu pogadałem sobie z moim bardzo dobrym kolegą, a potem jeszcze innymi ludźmi. Kąpiel w jeziorze…ech, ten zapach! Takie coś jest tylko w Polsce i nikt mi nic na to nie powie, a jak powie, trudno, jego rzecz. Ten widok też tylko w Polsce – tak wyjść samemu na szczyt górującego nad wszystkim wzniesienia – najlepiej nocą – i poczuć tożsamość tej ziemi…swoją tożsamość, bo to tak właśnie działa na ludzi, którzy ludźmi są.

Ognisko, kiełbaski, piwo, oraz wielka butla pitnego miodu, dostarczona w prezencie od pewnego redaktora. Pocieszny widok podpitych ludzi, oraz fajne brzdąkanie na gitarze przy blasku płonących szczap.

Cóż, mógłby to płonąć stos z ‚czecią erpe’ kolesi, ale póki co na razie nie zapłonie – z powodów chyba socjologicznych.

Chyba że się mylę…

A propos brzdąkania na gitarze – dużo bardziej konkretne ‚brzdąkanie’ mieliśmy w stodole drugiego dnia Watahy. Otóż koncert dał Paweł Piekarczyk, przedstawiając swą najnowszą płytę ‚Dumny Oszołom’. Ładna rzecz, szczególnie w takiej scenerii.

W której być może fajnie byłoby zobaczyć też Panią Annę Fotygę i Pana Malejonka…którzy jednak nie przyjechali, co w sumie nikogo nie dziwi. Coroczne zawalanie w części, lub większości, planu Watahy, jest już niestety niechlubną tradycją i dlatego…

O frekwencji tej edycji można mówić tylko w kategoriach czarnego humoru, ale nie tylko o frekwencji.

‚Zlot Młodzieży Patriotycznej’ tak się zleciał ‚na maksa’, iż z młodzieży nie było prawie nikogo, za to starszych pań i panów jakieś 85%.

Niestety – w tym przypadku muszę użyć tego słowa – było całkiem jowialnie i błogo, natomiast coroczne ględy profesora Zybertowicza, są już jawnym przyczynkiem do twórczości kabaretowej na kanwie…Nauka osiągnęła tak wysoki stan naukowości, iż naukowo stała się zupełnie nieprzydatna realnemu życiu – co owszem, jest kolejnym dowodem na Istnienie Boga ( wierzący i tak nie potrzebują dowodów! ), natomiast również wyraźnie pokazuje, jak ślepą ulicą jest.

Jest atrakcją wystąpienie profesora Zet, ale na pewno niczym konstruktywnym. Z mebli na Watasze, bardziej podobają mi się schody na siano do stodoły.

Także ooo – myślę że poza tym, ludzi na imprezie było mniej więcej tyle samo, co bardzo ciekawych plakatów porozwieszanych wszędzie, czyli około 50 osób. Daje to wniosek jeden, gdyż w porównaniu z rokiem 2012, ludzi przyjechało z pięć razy mniej. Wniosek jest prosty – ględzenie już nie kręci, a ględzenie monotematyczne ‚jedynie słusznej’ opcji, tym bardziej.

Ach, zapomniałbym – na Watasze wczoraj, zagrał też Andrzej Rosiewicz, co zapewne było fajną sprawą, niestety jednak ja nie zdążyłem.

Pogryzły nas komary, jesteśmy spaleni słońcem ( heh – aluzje, aluzje ), z racji upału wypite piwo, prawie wcale nie działało. Za to kiełbachy nad ogniskiem piekły się świetnie!

Żadnych innych pieczeni chyba już z tej imprezy nie będzie.

Nie róbmy polityki – strugajmy kijki do kiełbas! Wataha z obciętymi jajami, rzezana…

Goły

P.S.

Za rok proponuję nazwać zlot inaczej, bardziej poprawnie – Zlot, po prostu…

Transparenty nie zastąpią działania, a ognisko ognia narodowego ducha…

Reklamy