Pitawal post(?)polski

aaaaaaaaaaaaffikcjaDziś, ciężko – lekki pitawal (post)polski(?), z elementami wiadomości, oraz informacjami lokalnymi. Wszystkich Państwa zaniepokojonych treścią poniższego, pragnę uspokoić – otóż makieta właśnie jest zmieniana na nową, co w przyszłości pozwoli Wam uspokoić się całkowicie i błogo grillować, łomżingować. Te bzdury, które ja wypisuję, to wszak tylko nienawistne i faszystowskie rojenia tępego osiłka, a świat w rzeczywistości jest przecież przepiękny! Ludzie wspaniali. Nie ma złych ludzi, ani intencji. Nie ma oszustwa i zdrady. Nic w ogóle nie ma, bo nie ma Dobra, ani zła.

‚Nic nie boli, cisza trwa, nie ma dobra ani zła…’ – jak śpiewał kiedyś taki jeden zespół.

Zespół psychiatrów, zapewne kiedyś pochyli się nade mną, próbujac uzasadnić hospitalizację, lub anihilację. Póki co jednak, pojątrzę i podzielę tu nieco. Alternatywne wszak wersje rzeczywistości i prawdopodobieństwo ich zaistnienia, są jakoś wprost proporcjonalnie zależne od ludzkiej świadomości i wyobraźni…No właśnie!

Właśnie dlatego trują Was non stop telawizją – bo ‚świadomość’ cięta z metra matrycy medialnej, jest bardzo łatwa do lepienia, plastyczna. Taki mamy świat, plastyczny – no więc ja sobie tu pozwoliłem lekko twórczo zamyślić 🙂 Zapr:

Zwłoki mężczyzny lat około 55 wyłowiono na plaży w Sopocie. Kolor włosów rudy. Ubrany w garnitur, czapkę wełnianą ‚Peru’. ‚Nic się nie stało’ – tak skomentowała incydent prasa lokalna 😉

Marzec 2015 – topniejący śnieg odsłonił rozkładające się zwłoki otyłego mężczyzny, lat około 70. Miejsce znaleziska: okolice muru Stoczni Gdańskiej. Żadnych dokumentów przy denacie nie znaleziono, jedynie w kieszeni marynarki kupon Totolotka…z lat 70 – tych…

W okolicach Dworca Wschodniego natrafiono na zwłoki mężczyzny. Denat spoczywał przy torze kolejowym. Stefan EN – tożsamość stwierdzono na podstawie znalezionego przy zwłokach zaświadczenia od psychiatry. W siatce ‚reklamówce’ znajdował się słoik dżemu z mirebelek, którego skład badają obecnie specjaliści z centralnego laboratorium kryminalistyki. Eksperci wykluczają zabójstwo. Wszystko wskazuje na zatrucie pokarmowe. Pod paznokciami denata wykryto szczaw. W kieszeni marynarki tom ‚Lalki’ Prusa…

‚Wypadek na polowaniu’: W miejscowości Gruda Pruska, doszło do nieszczęśliwego wypadku. Gończy z miejscowej WSI, przez pomyłkę wystawili pod lufy, bardzo lokalnego Gajowego. Mężczyźni przyznali w ‚ślectwie’, iż doszło do fatalnej pomyłki. Gajowy jakiś czas temu zgolił wąsy, przez co wprowadził w błąd gończych: pomylili go z miejscową lochą ‚dzidzią’, przeznaczoną w tym kwartale sezonu łowczego do odstrzału…Prawda finalna, okazała się być arcyboleśnie prosta: Gończy pochodzili nie z tej WSI ‚co potrzeba’…

W sejmowym hotelu, sprzątaczki odnalazły nagie zwłoki mężczyzny w średnim wieku, powieszone za klamkę na nylonowej żyłce. Problemy z identyfikacją są spowodowane brakiem twarzy u denata – ponoć stracił ją już dawno w wyniku niestosownych Ruchów. Jak ustalili kryminolodzy, śmierć nie była efektem powieszenia, a nastąpiła w wyniku uduszenia plastikowym penisem. Policja zatrzymała do przesłuchania Roberta B., niestety na gorącym uczynku.

Ciało kobiety zakopane metr w głąb odnalazł patrol obywatelski przy ulicy Brzeskiej na warszawskiej Pradze. Straciła głowę. Rodzina zidentyfikowała denatkę jeszcze przed wykopaniem, na podstawie testu ciążowego DNA kuzyna, brata, szwagra siostry. Zgodny protokół spisano w języku rosyjskim, za przyczynę śmierci uznając błąd pilota, choć ponoć sprawa ma drugie dno. Pogrzeb państwowy odbędzie się pod murem Kremla.

Z ostatniej chwili: Kobieta żyje – udało się jej wydostać ze szczelnie zaspawanej, metalowej trumny, czym zaprzeczyła wszelkim prawom fizyki!

Wakacyjna tragedia: W czasie trwania safari w Kenii doszło do zabójstwa Radosława S. Podczas próby dorżnięcia jednej z tamtejszych watah, miejscowi otworzyli ogień, zabijając go na miejscu śmiechem. Z zeznań świadków wynika, że ofiara losu, ponoć prosiła o łaskę. Niestety, na skutek braków jezykowych, jeden z miejscowych murzynów dokonał na nim tzw. innej czynności seksualnej od pasa w górę. Murzyńskość w tym rejonie Afryki jest cechą dość powszechną, co przyznał sam poszkodowany ( przeżył, ale co to jest za życie z łaski ), podczas rozmowy w barze bistro Sęp i kolesie.

Tragedia w Wojsławicach: Podczas pożaru zabudowań gospodarczych we wsi Wojsławice, w płomieniach zginął strażak ochotnik Wo…sorry – Waldemar Pe. Jak donoszą miejscowi społeczniacy, Waldemar wskoczył w płomienie, zachęcany okrzykami z tłumu: ‚Panie Waldku, pan się nie boi!’. Źródła zbliżone poddają w wątpliwość bezinteresowność denata, sugerując, iż brał on udział nie tylko w gaszeniu, ale i wcześniejszym wywoływaniu pożóg, co z kolei rzuca nowe światło na cel i sens istnienia ludowej jednostki straży pożarnej, który jest podważany już od ponad 20 lat. Śledztwo trwa. Zwęglone zwłoki denata zachowały tylko nienaruszoną twarz. Niestety(?) jak zwykle bez wyrazu.

Z ostatniej chwili: Waldemar jednak żyje! Ratownicy wzięli go początkowo za trupa, z racji na brak jakichkolwiek oznak życia na twarzy. Tym samym, kolejny pożar ugaszony! Jednostka ludowa, choć niewielka, okazuje się niezbędna w utrzymaniu kruchej równowagi pomiędzy człowiekiem, a bezlitosnymi żywiołami.

Panie Waldku, prosimy o uśmiech?…?

…?…?

…Przepraszamy za usterki techniczne. Wizja zostanie przywrócona po kolejnym przemeblowaniu WSI potiomkinowskiej.

Próba kradzieży: W mieszkaniu Henryki Ka, doszło w nocy do włamania. Jak wykazało śledztwo funkcjonariuszy, przedmiotem pożądania był – cytujemy – ‚etos Solidarności’, o którym złapany na miejscu napastnik mówi, że jest bezcenny! W toku przesłuchań dowiadujemy się, iż złodziej po przeszukaniu wszystkich pomieszczeń – nie znajdując ‚etosu’, w desperacji podjął próbę kidnappingu Henryki Ka. Niestety, o niepowodzeniu zdecydował zbyt duży ciężar gatunkowy (?) poszkodowanej. Zdruzgotany przestępca, w akcie rozpaczy wypił na miejscu butelkę wódki ‚Żołądkowej’, zasypiając w pozycji embrionalnej. Tak też znaleźli go funkcjonariusze. Po wytrzeźwieniu, skruszony złożył pismo w odpowiednim wydziale, prosząc o usynowienie i adopcję w rodzinie zastępczej Henryki Ka. Sąd uznał oskarżonego winnym, przychylając się do prośby o adopcję…

Wiadomości krajowe: Z powodu porywistego wiatru, chwilowo – z uwagi na rozbujane konary drzew – wstrzymano wieszanie zdrajców. Źródła rządowe informują jednak, iż zespół naukowców już pracuje nad ‚ostatecznym rozwiązaniem kwestii targowickiej’, co pozwoli sprawiedliwości uniezależnić się w przyszłości od kaprysów natury.

Pogoda. W centralnej Polsce, od Wilna po Lwów, w kierunku Odessy, aura słoneczna bez zaburzeń, sprzyjająca wakacyjnemu wypoczynkowi. Reszta kraju również pod wpływem korzystnego frontu atmosferycznego, jedynie na granicy węgierskiej niewielkie, acz urocze, letnie wyładowania :).

Jeb!!! Zwaliła się wschodnia ściana makiety, a za nią poleciała zachodnia! Okazało się inaczej. Już w pierwszej sekundzie w kadr wbiegł Stefan z pianą na pysku – niespuentowany. Za nim wtoczył się ‚Mędrzec Europy’, wstydliwie chowając za połami marynary jakieś papiery, czy teczki. Śmiał się bezczelnie, pokazując Stefanowi w Szale, zdjęcia z dziwkami z wakacji.

Rudy Topielec z Sopotu odpruł sobie pagony z munduru Wehrmachtu…lecz żyje! Czuje się swobodnie, a telawizja, zamiast faktów pokazywania, uwiarygodnia przestępców.

Jeb!!! Po raz drugi…Padła fasada ‚demokratycznego państwa prawa’, a ‚niezawisłe sądy’ okazały się w praktyce stosować ‚zasady’ talmudyczne. W ogóle spod ‚orła morła’ nagle wyłoniła się gwiazda Dawida…Na co Rudy wybiegł przed szerag wołając:

Nic się nie stało!!! Polacy nic się nie stałooo!!!

Fikcja rzeczywistości, czy rzeczywistość fikcyjna…?

No ale przecież Polacy żyją naprawdę i zasłużyli (?) na Wolność, niepodległość, szczęście!…?

Goły

 

 

 

 

Advertisements