‚Raport z O.M.’ – ‚banał’, którego za Ciebie nie napisze nikt…

aaaoblężBól istnienia jest lepszy od bólu zęba, ale każdy ból jest lepszy niż ‚bul’.

To też jest wybór co teraz piszę, bo łatwiej jest być zbrodniczym prostakiem, niż nie kalać języka kłamstwem.

Ok, jako że to tylko wstęp, nie będę we wstępie poetyzować. To potem.

Krótko i na temat. Gra i koliduje. Poeta który jest Księciem i rzeczywistość, która jest tak samo zła, jak za jego czasów. A Prawda wciąż nie pośrodku leży, a tam gdzie leży.

Nie pisane prozą i nie pisane poezją. Takie coś, co przed chwilą powstało. Nie umiem nic więcej powiedzieć. Kto ma wiedzieć ten wie, a kto ma czytać ten czyta.

Poniedziałek… – pedał.

Wtorek…- ‚seryjny samobójca’.

Środa… – Środa…Magdalena.

Czwartek… – Nieprawda.

Piątek – Dżuma z Cholerą, kłamstwem, pogardą.

Sobota… – krzyk kolorów z plastiku i ‚tęczy’. Butelka wódki.

Niedziela – Nie dzieje się nic…Znak Krzyża…często czyniony ukradkiem. Niedzielny obiad…

Poniedziałek…

Kto rozumie, ten rozumiany nie jest. Ten co nie pojmuje jest ‚pewny siebie’, bo wtopiony w tłum.

Flet z Mandragory gra bardzo głośno. Nie sposób nie słyszeć, tak wdziera się w duszę. Nie sposób żyć normalnie w tym zgiełku…

Który dla innych jest ‚normalnym światem’.

Czy przeżyjesz po to, by dać świadectwo…?

Czy wstajesz, by iść…?

Być wiernym bo…

Bo co?

…Bo inaczej nie potrafisz!

Żadna zasługa…

Wszystko dokoła jest miastem na niby i prawdziwymi ruinami, w których bawią się niedobitki.

Chyba że to wszystko nie tak!

Że walka ma sens, bo podnosi i buduje duszę!

Bo sama w sobie jest Victorią!

Bo logika nie ma sensu.

Czy ‚zwolennicy ugody’ mają w ogóle prawo głosu…?

Skoro Prawda nie leży pośrodku, a Pan Bóg ‚nie pokój czynić Przyjdę, a Miecz i Ogień!’

Czy wobec tego…?

Oblężenie trwa i tak jak za czasów Księcia, którego wiersze pisane prozą kocham – możemy obserwować wszystkie aspekty tego szturmu. Czuć oddech nienawiści i presji. Pękanie murów, ale i ‚Pamięci żywej ślad’, powstający z każdym poległym obrońcą.

Życie to wybór, a życie Polaka to wybór na Wieczność.

Łatwo jest ‚żyć’ bez świadomości…i bez honoru.

Trudno jest wiedzieć. Taka świadomość jest bólem do ostatniego dnia na tym świecie. Wybór prawości jest wyborem cierpienia.

Nic się nie zmieniło i nigdy nie zmieni, pomimo nieustających wysiłków światowej komuny satanistów i starań nad wyprodukowaniem ‚nowego człowieka’ i Nowego Porządku Świata.

Zawsze rację mieć będzie Poeta – bo Poetą jest tylko ten z artystów słowa, kto mówi Prawdę.

Tak jak Książę.

I nie tak jak pewien Czesław i pewna Wisława. Nieważne.

Zawsze czuję nieopisaną ulgę, gdy czytam ‚Raport…’ i jest to uczucie dziwne. Przecież tak bolesna Prawda…ale jednak Prawda – chyba dlatego!

Nie jestem publicystą. Jestem wariatem.

Wśród ludzi otwartych na świat błyskotek i nimi oślepionych. Jestem śmieszny i wiem o tym.

W hałasie i zgiełku tych wszystkich poniedziałków, Śród i niedziel. Takich samych i tak mocno wbijających ‚zwykłym, normalnym ludziom’ jeden ‚fakt’: że nic nie ma sensu poza tym co teraz i nic nie ma sensu poza tym co widzisz.

Nic nie jest Prawdą, poza tym co słyszysz i nie ma takiej nieprawdy, którą można by nazwać kłamstwem. Jest tylko odwrócone lustro ekranu i ‚prawda czasu i prawda ekranu’.

Ślepcy z obrazu Bruegla rozmnożyli się, w wyniku seksu z telewizorem. Dziś wywracają się ich tysiące, miliony. Jeden o drugiego…naród.

Poeci umarli po to by żyć, a żywi teraz stwarzają pozory…

Pozory życia.

Wszystkie odgłosy i zapachy Oblężenia, są dziś dostępne ‚w pakiecie’, abonamencie.

W 3D, 4D, 666D…

Można więc wszystko, jeśli wszystkiego się wyrzekniesz!

Na tym polega cały trick tego co upadł i jest od nas inteligentniejszy. Wybierając świadomie wybierasz cierpienie. Nie ma złudzeń. Wybierając ‚łatwo’ stajesz się rzeczą.

Ucieczka nie jest wyjściem, a konkretnym wyborem. Złym wyborem.

Pytanie ‚Co robić?’, jest retoryczne, gdyż tylko paść na kolana można. Nic więcej naprawdę…

Naprawdę ciężko jest dzisiejszemu człowiekowi na te kolana paść i prosić Miłość/Boga, by się Jej oddać.

Dziś, bardziej niż za czasów Herberta, widzimy że zgoda z tym, co nam nazywają światem’, nie jest w ogóle możliwa bez zatracenia własnej duszy. Widział to Poeta i – choć jak każdy człowiek momentami zmęczony fizycznością i codziennością – pisał jednak:

Ty będziesz Miasto!

Wstań i idź!

Przeżyjesz by dać Świadectwo!

No i co? No i miesza mi się poezja z prozą ( a raczej niepoezją ), ale nie miesza się Prawda z kłamstwem.

Mam Nadzieję i mam ból. Nie mam problemów z ortografią i nie haczę pyszną głową o żyrandole.

Mam problemy z codziennym życiem.

To banał co piszę, ale każdy kto sam wykuł swoją Prawdę, przyzna że oryginalny i własny banał, ma jednak znamiona wartości.

Tego nie zrozumie każdy, a tylko kmwtw.

Tak jak kibice i nasz system, który z systemem walczy – kto ma wiedzieć ten wie.

A kto ma nie wiedzieć, ten słucha dziś o wynikach ‚badań’ i ‚raportów’ z Moskwy.

Ja umiem po rosyjsku, ale nie rozumiem po Moskalsku. Taki plus i taki zarazem minus.

Że piszę sam dla siebie…?

To samo: plus i minus. Gonitwa myśli i dygresji, oczywistości.

Oczywistych – i to nie tak, jak ‚kawałki metalu w pniu brzozy’, a tak jak zaszyte w zwłokach szmaty!

!!!

Takie wyniki takich ‚badań’ i taka ‚niepodległość’ ale…

Koniec końców – pomimo kornika, który niby Ci napisze uładzony życiorys – to Ty sam masz ponieść świadectwo!

A jeśli wygrasz Ty i poniesiesz – wygra Prawda!

Słuchajcie ludzie – z tych co czują jeszcze…

To znaczy czytajcie. Ten kto potrafi zanurzyć się w tych słowach, które porażają, ale są jak antidotum na truciznę.

‚Raport z O.M.’. Kilka słów, które wycinają kłamstwo i pogardę, tak jak Husaria cięła szeregi wrogów!

W Imię Ojca…!

                                                                                                                                                             Goły
       ,Raport z Oblężonego Miasta,

Zbyt stary żeby nosić broń i walczyć jak inni
wyznaczono mi z łaski poślednią rolę kronikarza
zapisuję nie wiadomo dla kogo dzieje oblężenia

mam być dokładny lecz nie wiem kiedy zaczął się najazd
przed dwustu laty w grudniu wrześniu może wczoraj o świcie
wszyscy chorują tutaj na zanik poczucia czasu

pozostało nam tylko miejsce przywiązania do miejsca
jeszcze dzierżymy ruiny świątyń widma ogrodów i domów
jeśli stracimy ruiny nie pozostanie nic

piszę tak jak potrafię w rytmie nieskończonych tygodni
poniedziałek: magazyny puste jednostką obiegową stał się szczur
wtorek: burmistrz zamordowany przez niewiadomych sprawców
środa: rozmowy o zawieszeniu broni nieprzyjaciel internował posłów
nie znamy ich miejsca pobytu to znaczy miejsca kaźni
czwartek: po burzliwym zebraniu odrzucono większością głosów
wniosek kupców korzennych o bezwarunkowej kapitulacji
piątek: początek dżumy
sobota: popełnił samobójstwo N.N. niezłomny obrońca
niedziela: nie ma wody odparliśmy szturm przy bramie wschodniej
zwanej Bramą Przymierza

wiem monotonne to wszystko nikogo nie zdoła poruszyć

unikam komentarzy emocje trzymam w karbach piszę o faktach
podobno tylko one cenione są na obcych rynkach
ale z niejaką dumą pragnę donieść światu
że wyhodowaliśmy dzięki wojnie nową odmianę dzieci
nasze dzieci nie lubią bajek bawią się w zabijanie
na jawie i we śnie marzą o zupie chlebie i kości
zupełnie jak psy i koty

wieczorem lubię wędrować po rubieżach Miasta
wzdłuż granic naszej niepewnej wolności
patrzę z góry na mrowie wojsk ich światła
słucham hałasu bębnów barbarzyńskich wrzasków
doprawdy niepojęte że Miasto jeszcze się broni

oblężenie trwa długo wrogowie muszą się zmieniać
nic ich nie łączy poza pragnieniem naszej zagłady
Goci Tatarzy Szwedzi hufce Cesarza pułki Przemienienia Pańskiego
kto ich policzy
kolory sztandarów zmieniają się jak las na horyzoncie
od delikatnej ptasiej żółci na wiosnę przez zieleń czerwień do zimowej czerni

tedy wieczorem uwolniony od faktów mogę pomyśleć
o sprawach dawnych dalekich na przykład o naszych
sprzymierzeńcach za morzem wiem współczują szczerze
ślą mąkę worki otuchy tłuszcz i dobre rady
nie wiedzą nawet że nas zdradzili ich ojcowie
nasi byli alianci z czasów drugiej Apokalipsy
synowie są bez winy zasługują na wdzięczność więc jesteśmy wdzięczni

nie przeżyli długiego jak wieczność oblężenia
ci których dotknęło nieszczęście są zawsze samotni
obrońcy Dalajlamy Kurdowie afgańscy górale

teraz kiedy piszę te słowa zwolennicy ugody
zdobyli pewną przewagę nad stronnictwem niezłomnych
zwykłe wahanie nastrojów losy jeszcze się ważą

cmentarze rosną maleje liczba obrońców
ale obrona trwa i będzie trwała do końca

i jeśli Miasto padnie a ocaleje jeden
on będzie niósł Miasto w sobie po drogach wygnania
on będzie Miasto

patrzymy w twarz głodu twarz ognia twarz śmierci
najgorszą ze wszystkich twarz zdrady

i tylko sny nasze nie zostały upokorzone

                                               

                                                                                                                                              Zbigniew Herbert

 

Reklamy