Chociaż stadion nam zabrali…

Za młodu w latach 80-tych chodziłem na Bałtyk. Żyło się bogato i dostatnio, mieliśmy 1 ligę, grały u nas najlepsze kluby, a Polska była bardzo wysoko w futbolowym świece, to był inny świat, bez porównania. W 82 roku Polska była trzecia na świecie, pamiętamy, w 86 roku Polska grała w mistrzostwach i wyszła z grupy, trafiła na mocną Brazylię. Bałtyk miał najwyżej szóste miejsce w lidze, ale pamiętam jak wygrywał na wyjeździe z Legią 3:2 jakie były transmisje w radiu, słuchałem pełnym tchem. To przez Bałtyk Gdynia nie zostałem piłkarzem, a powinienem, bo na podwórku tylko z Komorniczakiem toczyłem zacięte boje. Na meczu młodzików na Mosirze grałem jako młodzik i strzeliłem na ataku 2 bramki. Podeszli do mnie trenerzy Arki Gdynia i chcieli mnie wziąć do Arki, a ja miałem może 11 lat, powiedziałem im wała ja chcę do Bałtyku.

Niestety w Bałtyku mi nie poszło, ale dzisiaj jestem dumny powiedziałem im wała, ja chcę na Bałtyk!

W 90-tych latach już nie śledziłem co się z nimi dzieje, a działo się coraz gorzej. Zabrali Bałtykowi nasz kochany stadion i dali ten stadion Arce, a stadion Arki zamknięto, skandal, mega skandal. Tę piosenkę napisałem po rozmowie z Bałtykowcem, który ponoć mnie pamięta i opowiadał jak kibice Ruchu wyrzucali dzieci z wózków! Co ten koleś opowiadał to się w pale nie mieści…
Bartek Kalinowski

Tak opisuje sytuację i tak widzi sprawy Bartek Kalinowski, trójmiejski bard, a zarazem kibic Bałtyku…I taka jest Prawda, choć już ‚wszyscy’ zapomnieli o tym, że stadion ukradła nam pierdolona mafia złodziei z Urzędu Miasta, zwykłych żulików i hochsztaplerów. Zapomnieli, pohańbili tradycję – tak jak wszystko hańbią te kurwy biurokratyczno – przestępcze! – i Bałtyku i tego drugiego klubu. Bo przecież sprzedać swoje święte miejsce i uczynić tam tenisowe korty…
Takie coś tylko w a…w tym drugim klubie!
Jakoś tak zawsze było, że kumaci i inteligentni ludzie, raczej nie byli fanami klubu z Ejsmonta, za to chodzili na Bałtyk. Dzięki temu Bałtyk przetrwał, choć teraz ten potencjał kumatości wśród obecnych w Gdyni Bałtykowców, jakby trochę opadł.
Niestety złodzieje ukradli nam stadion, a obecni działacze Bałtyku, nie tyle że nie potrafią odzyskać dla nas prawa gry na obiekcie – bo tu są poważne kwestie finansowe ( których jednak przyjazne miasto nie powinno tworzyć – a tworzy! ), co nie są w stanie nawet przywrócić Bałtyku do gry na bocznym TRAWIASTYM boisku – co jest jedną z głównych przyczyn stałego regresu drużyny. Na sztucznej, plastikowej trawie nikt nie chce grać na dłuższą metę i dawać z siebie 100%, gdyż grozi to jedynie poważnymi kontuzjami i zniszczeniem zdrowia. Tego włodarze Klubu nie rozumieją, albo rozumieć nie chcą…
Jednak póki co, posłuchajmy Bartka, bo jest to twórca wdzięczny i szczery. Z poczuciem humoru, które w czasach plastiku i ludzi bez charakteru, może być pocieszeniem niejakim…

aaaświątynia

Goły

Reklamy