Co jest, a czego nie ma, czyli ‚oczywista oczywistość’

ObrazekLudzie myślą że myślą, a niektórzy z nas myślą jednak naprawdę i ci są zdolni do kreowania rzeczywistości, a przynajmniej do niej się niezależnego odnoszenia. Przykro stwierdzić, ale cała reszta jest światu potrzebna jedynie (sic!) do zajęcia swego stanowiska w kwestii odwiecznej walki Dobra ze złem, czyli Boga-Miłości-Prawdy, z szatanem-kłamstwem-nienawiścią. Taką rolę ma każdy człowiek i taka jest najważniejsza. Ci zaś co widzą więcej są – jak Poeta, który się Milijon nazywa i cierpi za miliony – skazani na świadomość, a więc i cierpienie. Nikt jednak inny świata nie zmieni i nie powiem ‚zauważmy to’ – bo to zauważą tylko nieliczni.

A propos i w temacie, tekst poniższy, który znaleźliśmy w necie. Mniejsza czyj i mniejsza skąd. Wnioski na tyle proste i oczywiste, że aż głębokie. Teraz tyczą sytuacji Polski i naszego regionu, ale tak można ( trzeba! ) patrzeć na cały nasz świat i wszystko co tworzymy jako ludzie. Jak wielu z nas świat w którym żyją się wydaje…? Jak wielu z nas wydaje się, że żyją jak ludzie…? Jak niewielu czuje się samotnymi w tłumie…? Jak niewielu…

Jak jeden człowiek potrafi zmienić świat cały – jeśli wie o co chodzi.

Ufam w to, że Polska i Polacy powstaną do Wolności, bo na tym polega samodzielne myślenie i niezależna egzystencja. Jeśli potrafisz poznać/rozpoznać Prawdę i o Nią walczyć z determinacją, to znaczy, że jesteś człowiekiem i że jesteś odważny!…Człowiek, w pełnym tego słowa znaczeniu i odwaga, która jest immanentną częścią natury człowieka. Pomyślcie o tym ( pomyślmy ) zanim wykonamy nawet najbardziej banalną czynność codzienności. W momencie gdy zdasz sobie sprawę o co w tym wszystkim chodzi, stajesz się wolny…i samotny…

…bo samotność musi być, gdy w tłumie niewolników…

Byty, jak wiadomo, dzielą się na te, co są, te co ich nie ma i te, co nie wiadomo.

I jeżeli jakikolwiek konkretny wniosek lub nauka płynie z ukraińskiej kołomyi, to tylko taki, że byt znany nam powszechnie jako Unia Europejska realnie nie istnieje. Nie ma czegoś takiego jak Unia Europejska. Ile by nie powołała komisji, wysokich przedstawicieli i rad takich lub owakich, ile by papierów i pieczątek nie naprodukowała, nie może nas to dłużej zwodzić. Zjednoczonej Europy nie ma i nie było. Najpospolitsza glista, skorupiak i wesz realnie istniejąca jest zdolna wyrazić swoją wolę działaniem, do czego Unia Europejska nie jest absolutnie zdolna. Nie można jej nawet podejrzewać o posiadanie jakiejkolwiek jaźni, bo z niej siłą rzeczy by wynikała jakaś wola. Że wpełźnie na przykład na tę a nie inną kapustę i ją zeżre. Przesłanki na rzecz istnienia Unii Europejskiej są więc mniej przekonywujące, niż w wypadku najpodlejszego robala. Bo że małża się rusza na dnie rzeki widziałem po śladzie, jaki zostawiła. Działającej woli Unii nie widziałem nigdy.


Jeżeli nie ma więc Unii Europejskiej, to co jest?

Po staremu. Państwa są. Niemcy są. Francja jest. Wielka Brytania jest. Turcja jest. Rosja. Państwa są jak najbardziej, przynajmniej niektóre. I jeżeli chcesz cokolwiek załatwić realnego, nie ma sensu gadać z żadną Unią, tylko analogowo, jak za czasów facetów w cylindrach i pirogach musisz rzecz załatwiać z Angelą, Fransła, Barakiem i Władimirem.

Zresztą nie dotyczy to tylko Unii Europejskiej, ale wszystkich organizacji międzynarodowych. Nie istnieje żaden oenzet ani NATO. Są państwa. N aprzykład Stany Zjednoczone istnieją, Chiny i Indie. Jedyny realnie istniejący byt ponadnarodowy, to są pieniądze. Nic więcej, poza Bogiem, nad państwami nie ma.

Uzgodniwszy te parę faktów pora włączyć myślenie.

Otóż godząc się na akcesję do Unii Europejskiej zrzekliśmy się na jej rzecz sporej części, jeśli nie całej, naszej suwerenności, tak?

Czyli zrzekliśmy się naszych z trudem i po trupach przodków zdobytych prerogatyw na rzecz bytu, którego nie ma. Przekazaliśmy nasze uprawnienia czemuś, co realnie nie istnieje ale…

No właśnie. Ale nie zmienia to faktu, że już ani tych utraconych prerogatyw, ani suwerenności, ani uprawnień całkiem realnie nie mamy. Pozbyliśmy się ich w sposób jak najbardziej rzeczywisty. Teraz pora się zastanowić, komu je przekazaliśmy. Kto nimi dysponuje, kto nimi w sposób rzeczywisty rozporządza, skoro nie Unia Europejska, która wcale nie istnieje?

Ale przecież, jak ustaliliśmy, po staremu istnieją państwa. Kilka przynajmniej państw nadal realnie istnieje. I pieniądze. 

                                                                                                                                    P

Reklamy