Autorytet na miarę…a raczej wagę ;)

dymnaZ racji różnych zajęć i spraw prywatnych, które absorbują każdego z nas i mnie, nie mam ostatnimi czasy wielu sposobności do dłuższego pisania, choć wniosków w głowie multum. Może to się kiedyś zmieni, lecz póki co nie zanosi, że znajdzie się mecenat pragnący wspierać moją działalność sumą 5 tysięcy złotych polskich w skali miesiąca 😉 Tak więc zmagania z realiami życia, nadal będą miały miejsce z perspektywy zwykłego człowieka…Pewnie to i dobrze 🙂 Oczywiście że dobrze!

A jednak się kręci!

Codzienna karuzela, kalejdoskop konkluzji z obserwacji rzeczywistości.

Każdego dnia przekonuję się, że coś pękło i już się nie sklei.

Nie, nie mam na myśli szans narodu polskiego na pozostanie wspólnotą Wolności, bo to jest oczywiste – zawsze póki ten świat istnieje, Polacy będą walczyć ze złem w okowach tego zła. Za Wolność wśród zniewolonych. To jest po prostu nawet nie historyczna, a Boska destynacja, której dodatkowo nie musimy rozumieć. Wystarczy że czujemy to w sercach.

Ludzie nie są sobie równi i nie są równe narody. Równość zapewne ma miejsce w piekle, ale potrzeba mieć trochę wyobraźni opartej na Wierze, by zrozumieć straszliwy wydźwięk tego słowa – równość.

Gdybym miał czas, zapewne i w ten temat zagłębiłbym się. Dziś jednak nie o tym, a o prostych sygnałach codzienności, świadczących, że zło jest w natarciu i odwrocie zarazem.

Czym jest zło dziś? Jest kłamstwem, krzywdą niewinnych. Jest fałszem intencji. Obłudą i hipokryzją. Zło jest zaprzeczeniem Miłości, więc obojętność na losy innych ludzi, wyrachowane działanie na ich szkodę, też są złem.

Zło ma dzisiaj wiele twarzy ( mord ) a ich oblicza możesz widzieć każdego dnia w telawizji Człowieku…ale wolałbym byś posiedział w ciszy, zamiast truć duszę tym szatańskim blaskiem ekranu.

Cóż to za gwiazdy pięcioramienne tegoż ekranu, teraz tak desperacko i krzykliwiej, ‚bronią wolności’, ‚tolerancji’, ‚postępują’ sobie w ‚postępie’…?

Wczoraj przeczytałem o takiej jednej komediantce ( Boże jakże wielka jest moja pogarda dla tej kurewskiej profesji – ‚aktor’…kurwa…? ) – która to jest niby bardzo wrażliwa i ogólnie utalentowana – jak ta żarliwie rzuciła się do obrony niejakiego Owsiaka…który jest przecież ( przecież, gdyż to naprawdę już oczywiste! ) zwykłym czerwonym pawianem, grającym naiwnością w celach pogardy i wykorzystania.

Anna Dymna znana jest z tego, iż jest aktorką. Potrafi twarzą swą i ciałem odgrywac niezwykle sugestywne sceny – ludzie jej wierzą i uważają ‚talent’ do odgrywania takich scenek, za jakiś dar, mający stawiać komedianta w panteonie ‚bogów’ i tytanów ludzkiego ducha. Inteligencji, wielkości, serca…Tak ludzie ‚myślą’ o komediantach, a ja od zawsze nie wiem dlaczego…?

W każdym razie Anna Dymna znana jest z wielu póz i samej sobie wmawianych ‚wielkich’ ról. Najnowszą jej rolą jest obrona Owsiaka 🙂 Darcie szat i ‚święte’ oburzenie…chyba weszły jej w krew przez lata wydurniania się po scenach i przed kamerą, gdyż jakoś tak się wyizolowała od poczucia śmieszności, że z wielką powagą broni czerwonego pawiana, od lat biegającego dokoła orszaku zniewolenia i ogłupienia. Nie wiem, może to słabość inteligencji i charakteru ( czego dowodem jest słaba wola…a czego dowodem z kolei jest obfita tusza i nadwaga – takie zdanie redakcji ) są powodem tak naprawdę śmiesznej egzaltacji, nic wspólnego nie mającej z jakąkolwiek dobrą działalnością, czy obroną czegoś pozytywnego.

Jest to tylko i wyłącznie syndrom braku orientacji, inteligencji i totalnej alienacji…Zagubienia w życiu…Życia na niby…

Tak żyją aktorzy/komedianci ludzie, a ja to co jakiś czas – i to bez cienia zażenowania – powtarzam Wam, byście może/ by może komuś pomóc, odnaleźć właściwą skalę ocen rzeczywistości za oknem i w ekranie.

Dymna nie rzuciła się jak Rejtan na posadzkę, w obronie czerwonego szalbiercy…Pewnie z racji takiej, że tusza zbytnio krępuje jej ruchy i ‚wachlarz scenicznych zachowań’ 😉

Nie wyciągnęła też szabli, jak swego czasu Olbrychski, co w sumie zrozumiałe, gdyż tamten rudy satyr, już dawno przekroczył i na nowo zdefiniował wiele psychiatrycznych definicji 😉

Dymna jest ‚po prostu’ ‚oburzona’…co widać ekspresyjnie na jej rozlanej twarzy, której wyraz dodatkowo podkreślają jak zwykle puszczone luzem włosy…

I byłoby to wiarygodne, gdyby ‚panna’ miała trochę mniej lat i kilogramów. Byłoby to wiarygodne w sensie takim, w jakim każda 18 – latka jest wiarygodna w swym uwielbieniu Justina Biebera, czy innego pedałka.

Jednak Anna Dymna to ‚wielka aktorka’ ( co powinno Wam dać wreszcie do myślenia nad kalibrem tych ludzi, całego środowiska! ), pomimo to zapamiętale w sposób groteskowo mechaniczny, powtarza wyuczone i wyklepane na wielu scenach moduły gestów, póz, tembru głosu…

To się już dzieje mechanicznie, osobnik zaś nie zauważa swojej własnej śmieszności. Nie widzi również tego, że te stałe sztuczności tzw. warsztatu, po latach doprowadziły także do sztuczności w sferze emocjonalnej. Alienacja nie tylko od normalnego życia zwykłych ludzi…Tutaj ma też miejsce smutna alienacja od swojego własnego wnętrza! Kalka sztucznych zachowań z tysiąca ról, zabija w człowieku prawdziwą wrażliwość, krępuje duszę, obezwładnia ją. Tu nie ma już Prawdy, ani dróg dojścia do niej. Istnieje tysiąc ścieżek ( jak tysiąc ról ), a każda na tyle wiarygodna i wyrazista że…nie wiadomo którą pójść! Zagubienie…

Samotny człowiek ze skamieniałą wrażliwością – jakim jest aktor/komediant – staje się osobą chorą na duszy i psychicznie, co widać jakże często.

To zjawisko które zarysowałem, też konkretnie definiuje chorą rzeczywistość okłamanego państwa na niby, jakim jest ‚czecia erpe’. To nie jest koniec świata, ale chciałbym ludzie, by najpierw konkluzja i zdrowa ocena tej rzeczywistości, stały się podstawą do zmian…Bo dajemy się oszukiwać i mamić różnego rodzaju ludziom nieuczciwym, bądź głęboko zagubionym, którzy nie nadają się na autorytety…

Myślmy i czujmy samodzielnie!

Wyłącz telawizor Człowieku! Proszę!

Goły

P.S.

Anna Dymna grała kiedyś w takim filmiku, w którym wciela się w rolę znanej dziennikarki z problemem alkoholowym. Upadek tej ‚gwiazdy’, szczególnie drastycznie ukazał się, kiedy to dziennikarka z poszarpanymi alkiem nerwami, drze się na ekranie zupełnie nieadekwatnie, komentując jakiś problem:

Skąd weźmiemy armię fachowców?!!! Skąd weźmiemy armię…?!…Skądd…?!…Ssskąąddd…

Itd, itp., etc…

Skąd weźmiemy prawdziwe autorytety…? Wydawać by się mogło że znikąd, ale ja jestem o to dziwnie spokojny 🙂

Matko Boska, Królowo Polska, o Pani nasza Częstochowska!

Dlatego!

Reklamy