Patriotyzm codzienności

ImageMierzi mnie natłok wydarzeń ( albo raczej ‚wydarzeń’ ) w Polsce, które są, bo istnieją w mediach. Różne deklaracje bezkompromisowości, ‚udane akcje’ polityczne, programy na przyszłość, strategie. Patrzę na rzeczywistość i coraz bardziej dochodzę do wniosku, że ta może zostać zmieniona tylko społecznym wybuchem i nic do tego nie będą mieli ‚panowie w garniturach’.

Wkurwiają mnie ci panowie i oczywiście mam na myśli teraz naszą ( lub ‚naszą’ ) stronę, bo przecież kurwy targowicy nie są brane pod uwagę. Trochę udało mi się popatrzeć swego czasu na sposób działania i styl myślenia ludzi z partii, wiem więc, że z przyjemnością lałbym ich pięścią po pyskach. Większość z nich i ich wszystkich lokalnych, regionalnych przydupli to zera. Moralne i mentalne.

Niezależni dziennikarze, niezależna opozycja – każdy jakoś się usadowił w tym systemie i poniekąd jest im tak wygodnie. Doprawdy nie wiem, jaki procent z tych ludzi/środowisk, zachował jeszcze jakąś dozę idei, idealizmu do walki o Polskę naprawdę wolną.

Skoro można wygodnie żyć i jeszcze karmić ego obecnością medialną w życiu publicznym, poza tym uprawiać swoje hobby ( no bo przecież dziennikarstwo, czy polityka, to są bardzo wciągające hobby i ja to rozumiem ), dające jakże wiele satysfakcji, to – przy braku naprawdę wysokiego poziomu idealizmu – człowiek stopniowo musi się zatracić i wtopić w tło. Z tego powodu i z powodów licznych postkomunistycznych patologii życia w Polsce, uważam iż jedynym środowiskiem zdolnym do bezinteresownego poświęcenia, są oczywiście kibice i uliczni narodowcy.

Uliczni zaznaczam, bo nie mam na myśli ‚liderów’ bez charyzmy, zresztą też występujących w garniturach, tzw. Ruchu Narodowego. Nie wiem czy oni chcą dobrze, natomiast moimi liderami nigdy nie będą, gdyż po prostu widzę, że właśnie charyzmy, charakteru im brak. Skoro wiem, że sam bym się lepiej ‚ogarnął’…Liderów nie ma.

Takoż i często jest tak, że się człowiek koncentruje na codzienności, bo ona jest naszym chlebem powszednim. Fakt że moja codzienność to niekończące się rozważania pseudo i filozoficzne, metafizyczne, nie zmienia niczego. W codziennym życiu i prezentowaniu Polski ( szczególnie za granicą i wśród obcych – a tak właśnie ja żyję ) nie pomoże mi pan Winnicki, Kaczyński, czy Bosak. W prozie każdego dnia, tylko ja mogę uczynić tak, by ludzie tę moją prozę postrzegali jak poezję. No i się staram, a powiem Wam że przychodzi to łatwo. Wiecie dlaczego? – Bo jestem Polakiem!

W związku z tym niczego nie muszę wymyślać, tworzyć fikcji. Wystarczy że pamiętam o Historii, tradycji, religii. Tylko tyle że mówię o tym głośno i z wielkim entuzjazmem w głosie i oczach! Wystarczy że moi znajomi z innych krajów słyszą moją muzykę i wiedzą, że jeśli gdzieś wyjeżdżam, to albo na patriotyczne zgromadzenie, albo na pielgrzymkę…Właściwie cel jest jeden i każdy już o tym wie. Każdy też wie o moim stosunku do dewiantów seksualnych i lewactwa.

Mówię wprost, że pod słońcem jest tylko jedna religia, bo jest tylko jeden Bóg. Jestem przy tym przyjaźnie nastawiony do ludzi i oni też to widzą. Tak samo jak to, że nigdy nie pozwolę się obrażać, czy nawet dać się urazić. Reaguję instynktownie na takie sytuacje, ale na szczęście one mnie omijają. Pewnie Bóg czuwa nad tym, bym za strzelenie jakiegoś gnoja w pysk nie miał kłopotów 🙂

Jako jedyny Polak w miejscu mojej pracy, myślę że stworzyłem sytuację taką, iż każdy wie, że jestem naprawdę ostatnią osobą, do której ktoś mógłby chcieć się ‚rzucać’ 🙂 I myślę że tak być powinno 🙂

Nie są to słowa pychy ludzie, ale po prostu chcę powiedzieć Prawdę, a że nie ma się czego wstydzić…? No to chyba dobrze co?

Chyba nie przejęliśmy już wszyscy, wmawianych ludziom przez Szechtera kompleksów, poczucia winy i niskiej samooceny…?

Przecież to my, Polacy, mamy największą i najbardziej wzniosłą, najpiękniejszą Historię na całym świecie! To my nie zniżyliśmy się nigdy do ślepej nienawiści i okrucieństwa wobec bezbronnych. To my swego czasu krzewiliśmy w zacofanej Europie prawdziwą tolerancję.

Nie, nie mamy powodu do wstydu. Nie mam też tego powodu ja i czuję się dobrze, gdy wiem że Słowacy na przykład, patrzą z wielkim zdziwieniem na mój stosunek do Ojczyzny! – Oni takiego nie mają, bo i ( z całym szacunkiem ) ich ojczyzna nie posiada takiej siły i klasy jak Polska.

Tak więc jestem uśmiechnięty i pewny siebie, a zdziwienie Anglików i brak błysku zrozumienia w oczach, gdy mówię im np. o pielgrzymce, nie są powodem do zmartwienia dla mnie, tylko dla nich…Nawet jeśli o tym nie wiedzą…

Jedno co mnie boli już od lat, to wieczne oczekiwanie na dzień, gdy będę mógł, rzucając wszystko, wyjechać do kraju bić się o Wolną Polskę! To mnie martwi, ale wiem że jeśli nastąpi i będzie konieczność…!

…gdy patrzę na panów w garniturach, to mam coraz większą pewność że jednak ten moment próby i poświęcenia nadejść będzie musiał.

Reasumując – Póki co, póki taki czas jeszcze się nie zaczął, bądźmy Polakami wśród Polaków i obcych i niechaj na nas patrzą z niedowierzaniem! Niech nie rozumieją o co nam chodzi! Niechaj im szczęki opadają na widok naszego entuzjazmu, Wiary i pewności siebie! Niech się boją jeśli i to potrzebne!

Jesteś Człowieku Polakiem, a to najwyższa forma człowieczeństwa!…Nie wiem czy to rozumiesz…?

                                                                                                                                   Goły

P.S.

Na zdjęciu Ryngraf, który jest moją własnością i zarazem pamiątką po polskiej armii na Zachodzie…To że go mam, też chyba zobowiązuje…?

Reklamy