Woda życia nie istnieje…?

ObrazekW radio puszczają znowu piosenkę o niczym, a właściwie to nie o niczym, a o pustce. Agresywne i pełne tępej ‚charyzmy’, wypowiadane z pewnością siebie idioty, słowa. Do tego rapowy rym i tak ten świat się kręci, napędzany przecież nie przypadkowo, a zamierzenie przez siły zła. Świat skonstruowany przeciwko człowiekowi, choć pozornie tak dla niego wygodny i przyjacielski ( ona śpiewa swym czarnym głosem o jakimś monsterze! ), zdejmując z człowieka odpowiedzialność i porzucając moralność, oszukał go, okłamał, niszczy…

Kto jest ojcem kłamstwa…?

Tak szatan, ale człowiek swą osobistą i niepowtarzalną głupotę, wykuwa już i kreuje sam…

Żeby nie było wątpliwości – mówię o sobie, a przynajmniej także o sobie. Dobrze jest mieć świadomość tej śmieszności, tego kretynizmu, ale sama świadomość, niestety nie wystarcza do przejścia Drogi.Do przejścia Jej nie na kolanach potrzebne jest Dobro, a Ono nie jest w dzisiejszym świecie specjalnie ‚trendy’. Dlatego agresywna murzynka śpiewa puste i nawalone bydlęcym seksem, pioseneczki o upadku. O ‚monsterze’.

I dlatego ja dziś siedzę sam na dworcu, niosąc bagaż przeżyć nielekkich, a moja tęsknota za tym, co nazywa się ludzkim szczęściem, jest jednak pohamowywana rzeczywistym obrazem tego ‚szczęścia’ jaki widzę codziennie,a które jest autodestrukcją własnej szansy na szczęście, za każdym razem przeprowadzaną na autorskim patencie…Jest wszystkim, tylko nie szczęściem!

Co autor chciał przez to powiedzieć…?

Autor chciał przez to powiedzieć, że jest może łobuzem, ale na pewno nie bezduszną i zakłamaną kurwą hipokryzji, czyli tzw. ‚normalnym człowiekiem’, który przeżywa swe życie, tak naprawdę bez żadnej świadomości, jedynie będąc kierowanym przy pomocy jakiegoś zestawu schematów myślowych i obyczajowych.

To nie jest tekst polityczny…To jest tekst o ‚polityce Zbawienia’, a właściwie jej braku, którą wielu ludzi uprawia codziennie zupełnie bez refleksji. Nie chcę więc ja takiego ‚szczęścia’, które oparte jest na tępym materialiźmie, karmionym reklamami z telawizji o seksie i dla pustki. Nie chcę mieć obok siebie kogokolwiek, kto jest tak samo, albo bardziej jeszcze zagubiony ode mnie. Nie po to, by każdego dnia zakrzykiwać dźwięk rozpaczy piosenką o rzeczach, gadżetach, użyciu i pysze. Ludzie karmią się swoją pychą, a z gór pieniędzy budują dla niej piedestały, by na nich – uprzednio oszańcowana murem kłamstwa, mogła ukazać się głowa kozła…Jeśli wiesz o czym ja mówię – że zacytuję z piosenki.

Głupota boli duszę i ją zabija, ale dziś cnota jest zbrukana , niemodna, dlatego ludzie tym łatwiej wierzą w łatwe życie. Ot i mi się napisało, heh.

Wygodne życie. Tymczasem życie nie jest po to by było łatwe, a po to byś Człowieku nauczył się rozpoznawać Dobro i zło. Nie mylić się.

Masz poczuć zło ( tak wiem, drastyczne! ) i podjąć walkę na śmierć i życie z nim!

Takie życie rani, ale nie zabija. Taka walka jest ciężka i wyśmiewana, ale jeśli ją podejmiesz, na pewno wygrasz. I tak jak w piosence o ‚Głupim Jasiu’ – tylko nie odwracaj się w tył, na boki, bo skamieniejesz…’Woda życia nie istnieje, ale zawsze warto po nią iść’… – tak twierdził Poeta, a ja twierdzę że i warto i istnieje!

Nie słuchaj podszeptów wszystkiego, co głośne i najbardziej widoczne, łatwo dostępne – bo sprawa jest tego typu, że takie właśnie jest zło.

Dobro i Prawda nic nie potrzebują na swą obronę, są ciche i pokorne. Nic nie potrzebują na obronę, gdyż same w sobie są już Zwycięstwem…Tylko że to nie musi być koniecznie Twoje zwycięstwo Człowieku. Ty możesz ( możesz, nie musisz! ) się ukorzyć w pokorze przed Dobrem. Paść przed Nim na kolana i nie próbować tworzyć Jego definicji na własną rękę – pychą i przyziemnym zacietrzewieniem. Za mały jesteś Człowieku, ale możesz wybrać Dobro…I cierpienie w tym życiu. Bo to tak właśnie jest. Ja nie mam już złudzeń. Wiem że Pan Bóg doświadcza tych, których Kocha, zarazem dając łaskę świadomości.

Nie jestem szczęśliwy, bo Szczęście jest nie z tego świata, ale chcę do niego iść, zmierzać…Boże! Jakże bardzo przewracam się po drodze, kaleczę, upadam, gubię! Jak wątpię w siebie i jak bardzo nie w Ciebie! Jak bardzo każdy z nas potrzebuje Twojej pomocy, podanej Ręki. Tak jak ja teraz, gdy jadąc po Polsce w ten szary dzień, jestem cały poraniony i sam.

Jak bardzo jednak czuję że sam nie jestem, a Ty przemawiasz do mnie ciągle. Przez innych ludzi, przez zamglony kontur lasu w oddali, przez nagłą świadomość, że przecież życie tylko o tyle ma sens, ile Miłości jest w sercu każdego człowieka!

Czy to jest tekst banalny? Czy to jest tekst ‚pedalski’? Czy to jest mówienie ‚Coelhem’…? Może i tak, ale to jest też Prawda, a w związku z tym, że Prawda jest wszystkim, ja nie potrzebuję słownych bibelotów, by dodać sobie charyzmy. Potrzebuję modlitwy i wiele siły.

Ten pociąg wiozący mnie przez szarość, która w ciemność przechodzi, jest jak zaprzęg w ciemnej dolinie, jaką przejechać trzeba. Takie jest życie i tym jest życie, a my – jak ten woźnica, albo te konie z pieśni Wysockiego – musimy gnać ile sił w sercu! W stronę Dobra, za wszelką cenę. Kruszyć grań i strzelać iskrami. Ranić się by czuć!

‚Po grani, po grani, po grani – tu mi drogi nie zastąpią pokonani!’ Nie chcę więc ‚normalnego życia’ – wolę się palić…Może spłonąć!…Choć tęsknię za ludzkim szczęściem.

                                                                                                                            Goły

P.S.

Konkretnie się uzewnętrzniłem, wiem, ale bez takiej szczerości nie ma Sztuki i nie ma Prawdy, a mnie do życia substytuty nie wystarczą. Kto zrozumieć ma, ten pojmie…

Jeszcze jadę tą ciemną doliną…

Advertisements