Papugi tyrana. Kokoty systemu – komedianci

ObrazekKtoś dziś gdzieś napisał ‚Chuj w dupę Ogniomistrzowi Kaleniowi!’, wypowiadając się kategorycznie o zakłamanej, komunistycznej agitce, przedstawiającej narodowe podziemie w roli bandyckiej, zrównując NSZ z bandami zbrodniarzy z UPA. I słusznie ktoś napisał, a mnie dodatkowo znowu przypomniało się inne dno tej historii. Chodzi o to, że wspomnianego Kalenia grał niejaki Gołas, uchodzący ( jak wielu innych – czyż nie dziwne? ) za wielkiego aktora, twórcę i wrażliwca, ‚Milijona’ nieomal! Tymczasem taki ‚wrażliwy’ człowiek ze świecznika show biznesu, gra w ohydnej, antypolskiej produkcji…przy czym cały czas i zarazem, aspiruje do miana przewodnika, sumienia narodu – jak oni wszyscy…Czy zasłużenie? Rodzi się pytanie…

A jeśli tak, to za co niby? A jeśli nie, to czy oni, ci wszyscy aktorzy – komedianci, zasługują na miano ludzi wybitniej świadomych…? Myślę, że pytanie jest wyjątkowo i prymitywnie ( jak i sami komedianci ) retoryczne.

Wiele razy na starej Kohorcie pisałem negatywnie o małpach z ekranu i sceny, gdyż nie szanuję tych indywiduów i nawet gdyby ‚one’ tylko grały, a nie działały politycznie na szkodę Ojczyzny, jako zdrajcy, jak Olbrychski na przykład! – też bym ich nie szanował. Niby za co?

Za to że zawodowo zajmują się udawaniem i odtwarzaniem kogoś innego? Za to że ich w telawizji pokazują? Za to, że od lat podtrzymywali i podtrzymują nadal, komunę? A może za to, że są totalnie wyalienowani z normalnego życia ‚zwykłych’ Polaków?

Czy aktor ( nieważne, teatralny, telawizyjny ) to ma być jakieś wyższe stadium człowieczeństwa? Czy wykonywanie zawodu aktora, predestynuje człowieka do posiadania wybitnych cech ducha? Czy stan wiedzy i świadomości komediantów, jest w jakikolwiek sposób wyższy od ‚zwykłych’ ludzi? Przecież w wielu przypadkach jest wręcz dramatycznie odwrotnie! Wystarczy właśnie przyjrzeć się ‚występom’ niejakiego Olbrychskiego na różnych scenach – również na scenie politycznej i życia publicznego – by zauważyć skrajne zepsucie, brak kontaktu z rzeczywistością, krańcową niegodziwość i nieuczciwość, moralnego raka, jaki toczy tych osobników…

Nikt im o tym nie mówi, bo ludzie w Polsce w swej masie i generalnie, nie myślą! To jest smutne, ale to jest Prawda. Nie ma komu pokazać komediantom ich miejsca w szeregu, bo normalni ludzie mają łby przyspawane do telawizorów, a władza przecież zawsze wielbić będzie medialne kurwy – przecież tym są właśnie aktorzy. Szczególnie w czasach dzisiejszych. Ten właśnie show biznes, plus pracownicy mediów ( bo przecież nie dziennikarze! ), tworzą czwartą władzę, nie tylko w Polsce. Ta władza zaś, nie jest wcale czwartą, a pierwszą…To znaczy, by się precyzyjniej wyrazić, to chyba jest drugą – bo pierwszą jest ta, której nie widać, czyli jacyś rzeczywiści mistrzowie marionetek, jacy zza sceny pociągają za sznurki…

Natomiast taki Olbrychski i jego koledzy, z największą chęcią i perwersyjnym oddaniem, pociągają nie za sznurki, a druta ‚rządzącym’…no bo w końcu są przecież prostytutkami!

Nie na darmo w czasach dawnych, zawód komedianta stał w społecznej hierarchii na równi z płatną dziewką, czyli kurwą…Choć ja osobiście, jednak postawiłbym kurwę zwykłą, co handluje swą dupą, dużo wyżej niż komediantów. Ci są zaprzedani do końca, do cna, bez zahamowań! I rzeczywiście odczuwają w swym skurwieniu rodzaj przyjemności! Spokojne i luksusowe życie papugi tyrana – otóż i ‚wielkość’ ‚Olbrychskich’.

Tak za komuny pierwszej, jak i ( tym bardziej chyba! ) za drugiej, te wszystkie cipy i spedaleni lowelasi z ekranu, gotowi byli pokazać wszystko i dokładnie wszystko zakłamać – byle tylko pokazać się na szklanym ekranie i zaimponować otumanionym masom…A potem już – ‚sława’, wódka, hotele, zagranica, wywiady, prostytutki, wille, festiwale, rankingi…I późniejsza ( niezasłużona zupełnie! ) pozycja moralnych guru! Dziwne wyobrażenie o ich wybitnej wiedzy, inteligencji. Tak to działało i działa.

Gołas zagrał Kalenia, w filmie pokazanego jako szczerego patriotę, podczas gdy wie Historia, co czynił tzw. Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego i z Kim walczył! I jak ‚walczył’! Pokazana na filmie kryształowa postać Kalenia…do porównania np. ze Świerczewskim – zdrajcą, ruskiem, zbrodniarzem i katem, alkoholikiem i prymitywem, zwalczającym polskie podziemie w imię sowieckiej dominacji…Jednak film ‚Ogniomistrz Kaleń’ pokazuje ‚historię alternatywną’, czyli wykreowaną przez komunistycznych zbrodniarzy, przy pomocy pożytecznych dla nich marionetek – prostytutek show biznesu, ‚aktorów’.

Prostytucja za czasów pierwszej komuny była nagminna, dlatego nie mam za grosz szacunku, nawet dla bardzo dobrych aktorów, którzy jednak za cenę sławy kolaborowali z komunistami. Nie jest łatwo poświęcić swoją karierę i żyć niepokornie, ale zgodnie z dziedzictwem narodu i nakazami moralnymi. Tak żyły miliony ludzi w Polsce PRL…a tym milionom, za wzór i ‚żywą historię’ pokazywano ‚Olbrychskich’…!

Myślę że w swej pysze i debiliźmie, małpy ekranu w końcu uwierzyły, że są kimś/czymś lepszym od ‚zwykłych’ ludzi…Nie mam dla nich szacunku za grosz!

Ktoś jednak powiedzieć mógłby ‚przecież to ludzie z pasją, artyści i rozumiem ich poświecenie – musieli przecież realizować swój artyzm, itd.’.

Abstrahując od miernej wartości wszystkich ruchomych obrazów, o których mówił ostatnio poeta Rymkiewicz, przecież nie może być jednostką wybitną osobnik, który ( niby obdarzony ponadprzeciętną wrażliwością, inteligencją! ) poniża swe człowieczeństwo, grając dla tyrana i całe życie swe mu oddając…? On musiałby sobie zdawać sprawę w jak złej sprawie udział bierze…? Gdyby był naprawdę wielki…? Nie błyszczałby na rampach wśród świateł, ku chwale ciemiężcy i okupanta! Z drugiej strony – jeśli oni wszyscy nie mieli świadomości wielkiego zła komuny, z którą więcej niż ochoczo współpracowali – to jacy z nich przewodnicy? Jakie są podstawy do uważania kogoś za wybitnego, podczas gdy osobnik nie potrafi odczytać najprostszych i elementarnych sygnałów, rozpoznać Dobra i zła! Nie potrafi wybrać szlachetnie! Jakiego kalibru sumienia posiadali i posiadają, ci wszyscy sceniczni i ekranowi klakierzy?

Nie rozumiem i nie przyznaję im żadnego wybitnego statusu! Dużo bardziej pożyteczny i szlachetny, jest zwykły robotnik, który rzuca kamieniem w komunistyczną milicję, zrywa czerwoną gwiazdę z frontu budynku…niż ‚to’ – żyjące od lat w puchu luksusu, pijące wódkę, nie mające kontaktu z życiem trudnym, ale wartym!

Życie komediantów nie jest ani trudne, ani warte, ani wartościowe, a fakt że ich pokazuje szklany ekran, świadczy właśnie na niekorzyść. Jest to kolaboracja! Dlatego znowu i jeszcze raz powtórzę hasło z czasów okupacji:

TYLKO ŚWINIE SIEDZĄ W KINIE!

I przed telawizorem – dodam już od siebie.

Chcecie się prostytuować i odmóżdżać przy ekranie, oglądając tam kokoty systemu pozujące na moralne autorytety?

O co ja się zresztą pytam! Przecież wolna wola i możliwość wyboru, są atrybutem tylko ludzi świadomych.

W Polsce dziś ta świadomość została ludziom odebrana – między innymi przez kokoty systemu, takie jak Olbrychski. Jest ich wiele, całe tysiące. W różnym wieku i zewsząd. Są to osobniki najgorzej wyposażone moralnie, z najmniej wrażliwymi sumieniami, sercami zimniejszymi od reszty nas – nie odwrotnie! Komedianci – kij od miotły wam w odbyt, kolaboranci!

Ludzie, którzy nie potrafiąc godnie zagrać roli we własnym życiu, nieumiejętnie je kaleczą, zarażając swą niegodziwością innych, odgrywają ( za pieniądze i sławę ) zakłamane role na zlecenie tyrana…!

Wolę na kurwy, niż przed telawizor…

Goły

Advertisements