Bezkres nad Siatką

ObrazekTekst poniższy posiada znamiona prozy, ale sam nie wiem jak go określić. Czasem tak mam że zamykam się…by się w środku otworzyć i wtedy mało mnie obchodzą detale rzeczywistości, za to łatwiej dostrzegam całość. Wówczas powstają takie teksty jak ten – ‚Bezkres nad Siatką’.

‚Produkcja’ z czerwca 2012, która oryginalnie ukazała się na stronie Solidarni 2010 ( link do tekstu wklejam Wam poniżej ), ale na starej O.K. też go zamieściłem.

No, kiedyś pisałem dla Solidarnych kilka tekstów, aż do momentu, kiedy okazało się że jestem chuliganem, ‚prymitywem’ i w ogóle nie pasuję do zespołu redakcyjnego S2010, który…

Aaaa, mniejsza o to. Ludzie są różni – natomiast nasz ‚wybieg’ wciąż ma te same druty i tych samych strażników na wieżyczkach. Tych samych kapo. Dlatego tekst niżej wciąż nic z aktualności nie stracił, powiem skromnie 🙂

Dobra, idę przekopywać dalej szczątki archiwum, niczym Robinson Cruzoe po katastrofie, na bezludnej wyspie, a Wy ‚se’ poczytajcie o orłach i nielotach.

…Jeszcze tak na koniec przyszło mi do głowy ‚zbrodnicze’ stwierdzenie – Lepiej nazywać się Robinson, niż Szlomo, Ryfka, Hajka, czy Icek…;)

Zapraszam na tekst:

‚Bezkres nad Siatką’

Kłamią, by mordować. Mordują, by kłamać! Zło w szatach Dobra. Głupota na piedestale. Mądrość i Cnota zgwałcone w błocie, w odchodach Nielotów!

Smutnostrasznośmiesznie.

Kraina Lemingów…

Nie Oblężone Miasto i nie Oran Camusa.

To jest farma Lemingów. Folwark Zwierzęcy Orwella.

Kraj Nielotów.

Niby pod Godłem Orła, a żyją w nim Nieloty pod siatką. Siatka jest pod prądem, a jego impulsy służą do przenoszenia w eter dezinformacji i kłamstwa. Media. Gdy jakiś Nielot próbuje podskoczyć wyżej na swych podciętych, karłowatych skrzydłach, zaraz całe stado innych zadziobuje go na śmierć. Czasem strażnik po prostu utnie łeb toporkiem. Farma nie działa dla dobra Nielotów, a dla zysku właścicieli. Jeśli pensjonariusze są utrzymywani przy życiu, to tylko z powodów komercyjnych… choć mówi się im co innego. Mówi się, że siatka to wolność i przywilej, że te wzlatujące to szkodniki, jątrzyciele, nienawistnicy. Szczuje się stado na niepokornych, a stado słucha… pokornie.

Aktywność nie jest w cenie, promuje się bierność i pustą symbolikę. Rzeczywiste działanie i prawdziwa siła nie mogą mieć miejsca. Nie może być mowy o zwiększaniu kosztów utrzymania farmy. Nie może być buntu, a więc bierność i stagnacja przy korycie, są najlepszym gwarantem bezwolności. Nieloty obrastają w bezduszny tłuszcz zaprzaństwa. Zaprzaństwo zakłada im bielmo na ślepnące oczy… Patrzą na niebo, patrzą na Orła… Kiedyś latały, a teraz…? Co i rusz strażnicy wyciągają najlepszych, by uciąć im głowy. Przerabiają miernych na co tylko się da. Pisklaki wysyłają na zagraniczne farmy rozpłodowe ? farmy nad Wisłą słyną z dobrego materiału reprodukcyjnego. Niebo zasłania siatka, nadzieję zagłusza gdakanie niewolników, zewsząd. Ciężko jest pomyśleć samodzielnie, gdyż z głośników nad siatką i z siatki bez przerwy jazgocze hałas „rozrywki”. ‚Rozrywka’ naprawdę rozrywa! Mieli i szarpie świadomość. Wszelakie potrawy z drobiu. Szaszłyk z kurczaka. Mięso przebite ostrzem. Krew. Żołądki, wątróbki, serca… Kurczaki dziobią ziarno, z łbami nisko przy ziemi. Nie kojarzą. Głośniki zagłuszają percepcję, siatka nad głową strzela napięciem ? nie wychylaj się! Zajmij się „własnym życiem”. Nie oszołomuj, nie dziel. Dokoła płotu biegają Lisy, medialni restauratorzy zachwalają potrawy z drobiu. Już nawet jajka są naświetlane kłamstwem… Ptak zapomina że latał, słabość i beznadzieja ciśnie się do głów poprzez tuby. Tub pilnują Lisy. I siatki. Kurczę!

Kurczę dziobie jak rodzic, łba nie podniesie. Siatka naturalną częścią nieba. Niebo pocięte siatką pod prądem. Cień siatki na duszy, przecina, wrasta w serce. Bije ściśnięte przestrachem, szybko, kradnąc powietrze pod drutem. Wzrok dozorcy i hałas głośnika mrozi tętno, uciska komory. Krew zgęstniała strachem chce wsiąknąć w nicość… Nie ma gdzie. Nie ma jak… Strach… Więc ziarno, wzrok pada na klepisko ? czy ziarna wystarczy… Ten obok przecież! Kto pierwszy?!… Ja! Po kolejny ochłap, z głową nisko, upodleni w masie. Siatka ze wszystkich stron, pod łapami ziemia udeptana. Ta sama, co kiedyś służyła wzniosłym przodkom do stawania w szranki, od której ciepła Orzeł wzbijał się do lotu… Teraz ta ziemia ogrodzona, za płotem też kiedyś ich… Kiedyś…

Teraz dozorcy zasłonili im świat obok. Mówią że też nasz… ale nie nasz. Ich! Kłamią. Kłamią, by mordować. Mordują, by kłamać! Zło w szatach Dobra. Głupota na piedestale. Mądrość i Cnota zgwałcone w błocie, w odchodach Nielotów!

… A jednak jest Niebo nad siatką. Cień Orła płoszy, przestrasza dozorców. Strach pada na druty i na głośniki. Milkną… I patrzą z podniesionymi w Niebo głowami Nieloty ? na Cień Wolności, na bezkres Nieba… Krew robi się gorąca, gotuje znów, rwąc w arteriach. Spokojny rytm serca, rozpostarte skrzydła…Wolność!

http://solidarni2010.pl/3520-bezkres-nad-siatka.html

Goły

Reklamy