Uważajcie na listonoszy…

00000000ogieńń

Mam w dupie mecz Anglia – POLSKA w sensie publicystycznym. Nie będę pisać o klimatach, których nie rozumie-ten-co-rozumieć-nie-ma, dla jakichś prawicowych kurwa teoretyków oporu, siedzących non – stop na pejsbuku i tam wypisujących swe ‚złote myśli’!

Wielu jest takich na ‚prawicy’, co to z pewnością posiadanej racji, oznajmiają że ‚kibice to dealerzy narkotykowi i element’, że ‚burdy na stadionach’, itd., etc. Nie będę dla takich burków – wytłuków opisywać serca fanatyzmu…Tym bardziej że na meczu nie byłem. To już z kilku innych powodów, też zasługujących na oddzielny tekst.

Huj więc na twarze mądralom z internetu. Niechaj ‚se’ żyją w swoim świecie.

Meczu piłkarsko i tak nie ma co opisywać. Bez historii, bez wyrazu…’Tak ooo’.

Kim są i co sobą zaś reprezentują polscy fanatycy, czyli Armia Kibiców ( w skrócie A.K. ), byle tłuczkowi wiedzieć nie trzeba. Kto ma wiedzieć ten wie – i huj!

Dobra, dobra!…Już to słyszałem! – że jestem prymitywny, że wulgaryzmy i że zero argumentów. W dupie mam i to. Kilka złamanych żeber, do końca życia wypaczony obojczyk ( przez milicję ), dołki, głód, przygoda, wiele straconych szans życiowych…Mniejsza o to – po raz ‚czeci’ mówię wam ‚prawicowi’ koniobijcy z internetu: Nie wiecie i nigdy nie dowiecie się ‚o co tym kibicom chodzi’. O gówno! I niech tak dla was zostanie!

Takoż, że – i owszem, interesuję się piłką nożną, jako sposobem życia i sportem, nic do powiedzenia na temat dzisiejszego meczu nie mam – bo na nim nie byłem…

…bo…?

Jakie ‚państwo’ taka i reprezentacja.

I nie zmieni się nic, dopóki nie położymy trupem drugiej komuny.

Goły

P.S.

Nigdy nie będzie mi po drodze z jajogłowymi, którzy odcinają się od polskich kibiców! Ulica jest nasza! A wasze są kurczące się jaja i żony, zdradzające was z listonoszem…

P.S.2

Na zdjęciu mury Częstochowy, oświetlone żarem zapału i serc Armii Kibiców!

Reklamy