Dziś może napisałbym inaczej…

Na chama i przy hiszpańskim winie, doklejam kolejną reminiscencję/archiwum. Tekst z lutego tego roku…Może dziś napisałbym go trochę inaczej. Może wnioski się pogłębiły…?

No, w sumie jednak z wiekiem człowiek powinien mądrzeć niby, nabierać doświadczenia…?

Ja teraz nabieram hiszpańskiej Rioja ze szkła 🙂

Co z tego będzie, zobaczymy – jak mawiał Nikodem Dyzma 🙂 Zapraszam:

 

Politycy, pseudopolitycy, działacze, pseudodziałacze, publicyści, pseudopublicyści i jeszcze coś ‚pomiędzy’ – w takim spectrum personalnym i ludzkich typów mentalnych, obraca się dziś ( a raczej wydaje się być zamknięta ) nadzieja na przyszłość Polski, Jej trwanie, odrodzenie, przeżycie Polaków jako narodu. Właściwie to czasem trudno jest odróżnić i nazwać z kim mamy do czynienia. Chyba tylko wizualnie jakoś się konotuje, iż polityk nosi raczej garnitur i to raczej w ciemnych kolorach, publicysta lubi brązowe marynarki, a działacz…heh – tego nikt nie wie jak on wygląda…gdyż działacz, zamiast działać – jest. Po prostu – jest. To znaczy, ktoś o nim pisze, on pisze sam o sobie ( ale z rzadka ), jest znany z tego, że prezentuje pewien konkretny pogląd. I tyle. Ten pogląd prezentować on będzie ‚do końca świata i jeden dzień dłużej’. Bez szans ( a i chyba bez woli ) na działanie, bez pragnienia sukcesu.

Od razu na początku zaznaczam, iż teraz zajmuję się atakowaniem tak zwanych swoich. To ‚tak zwanie’ jest koniecznie potrzebne, a piszę o pewnym rodzaju ludzi, właśnie dlatego, iż wnioskuję, że są oni co najmniej bezproduktywni. Niektórzy na pewno szkodzą, a z tych niektórzy czynią to świadomie.

Stąd i dlatego właśnie, jest prowadzona w prawicowej Polsce wieczna dysputa, wieczny protest i kontestacja…I stąd właśnie efekty tego są…Owszem, są – ale tymi efektami jest jedynie natłok kolejnych spotkań, debat, kolejne wydane książki i elaboraty panów socjologów. Panele dyskusyjne, etc.

A gdyby tak zamiast panelu dyskusyjnego urządzić panel czynu?

Dlatego piszę ten tekst i stąd jest moja niezmienna opinia, którą mam nie od dziś i nie od wczoraj, że coś jest nie tak w środowisku niepodległościowym, patriotycznym, prawicowym. Pojętym jak najszerzej, niestety.

Wszystko to jest niezmiernie ciekawe i naprawdę z zainteresowaniem ogląda się i czyta kolejne wypowiedzi publicystów, deklaracje polityków…i stały bezruch działaczy, heh.

Już tych działaczy kiedyś przejechałem, więc póki co słów kilka o pozostałych dwóch grupach interesów…No, bo to chyba rzeczywiście są po prostu grupy interesów, a te interesy są dokładnie sprecyzowane, tak jak sprecyzowane są doktryny, o których to ostatnio znowu rozprawiali w miłym studio, panowie w brązowych marynarkach. Jeden pan z nadwagą i okrągłymi okularami ( brawo za image, imidż! ), drugi pan o twarzy na popiersie ( brawo za zamyśloną minę! ) i trzeci pan o wyjątkowym i bujnym zaczesie intelektualnym. Ten – w połączeniu ze zniewieściałym tembrem głosu, wywarł na mnie największe wrażenie…kabaretowe.

Tak więc panowie w brązowych marynarkach bardzo lubią siedzieć za stołami, odpowiadać na pytania publiczności, kreować konstrukcje myślowe i wnioski odnośnie polskiej rzeczywistości. Dodam gwoli uczciwości, że te ich wnioski i odpowiedzi, naprawdę brzmią sensownie…Tylko co z tego, przecież samym brzmieniem nie da się niczego zmienić…chyba że to brzmienie zostanie puszczone w eter pod gabinetem ‚premiera’ i nagłośnione przy pomocy działka hukowego, takiego jakie Tusk ma zamiar na wiosnę wypuścić na ulice do tłumienia demonstracji. Nie tylko to zresztą ma zamiar wypuścić, o czym świadczą najnowsze ‚inicjatywy ustawodawcze’ Targowicy.

Tych w marynarkach, swetrach i koszulach jest całe mnóstwo. Mnożą się i mrowią po różnych portalach blogerskich. Robią kariery i są obiektem zainteresowania publiczności. Mają tytuły naukowe i ambicje literackie, mają talent oratorski i wiedzę…Nie mają jaj.

Panowie nie w samych marynarkach, a odziani w całe zestawy, czyli garnitury, z natury i z teorii powinni być nieco bardziej stonowani, poważniejsi, odpowiedzialniejsi. Ten – że tak powiem, model ‚państwowca’ III RP objawia się…No czym?

Jak czym? Ciemnym garniturem!

No bo przecież nie wizją polskiej racji stanu, nie ambicją działania dla dobra publicznego, nie silnym charakterem i cywilną odwagą, nie niezależnością myślenia i nie oddaniem wartościom, a właśnie tym jednym atrybutem – ciemny garnitur. I już!…Polityk III RP.

I oni również mają swoją ‚doktrynę’ i swoją ‚rację stanu’, jasne że mają. Zaznaczam, iż piszę teraz o tej systemowej tłuszczy, która rwie się na urzędy i do funkcji partyjnych, której naoglądałem się dziesiątki i to w różnych sytuacjach, jeżdżąc po Polsce za własne pieniądze i z własnej woli, czasem nawet ponosząc uszczerbek na zdrowiu…

Ci w garniakach nie ponoszą uszczerbku. Więcej powiem, oni zyskują! Głównie finansowo, układowo, systemowo, towarzysko, snobistycznie, medialnie, koniunkturalnie…Jakie to żałośnie małe…

Ordynacja wyborcza w Polsce ( abstrahując od tego, że same wybory, a i całe państwo ) to jakaś szkodliwa maskarada. Do Sejmu dostają się persony, które nie zebrałyby poparcia nigdzie, nawet w zakładzie karnym, czy w wyborach do rady kółka seniorów! A do ‚polskiego’ ‚parlamentu’ wchodzą i to częstokroć seryjnie! Po ‚wyborach’ zaś co? Jak to kiedyś ktoś mówił: hujów sto! Nic!

Wiem co mówię i nikt mnie nie zagada retoryką, wyśmianiem, przedstawianiem jakichś ‚niezmiernie ważnych argumentów’, ukrytych faktów nie pozwalających na działanie i mówienie Prawdy, akcję dla Polski, czy szpanując swoją pozycją w mediach, partii, organizacji. Mam to w dupie, ja wiem swoje!

Kilka osób spośród towarzystwa wzajemnego ściemniania parlamentarnego, na pewno się z tego krzywego stereotypu wyłamuje. Na pewno taką osobą jest Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz, choć i do pierwszego też mam zastrzeżenia i żal za jednak chyba spowalnianie Powstania i zbytnią spokojność…co także wynika przecież z otoczenia się prezesa, ludźmi takimi, jakich właśnie opisuję. Są to przeważnie ludzie bez charakteru i zasad.

No niestety – po czynach ich poznacie. Dlatego piszę ten tekst, bo poznałem, że oni lubią występować w telawizji, zarabiać fajne pieniądze, jeździć po Polsce, imponować kobietom, wygłaszać przemówienia. Oni lubią ‚być’…

Być w opozycji – otóż ich krótki opis misji. I oni tę misję pełnią już ósmy rok ludzie! Widzicie jak są skuteczni? Taka elita. Gościowie w ciemnych garniturach nie są w swej masie zainteresowani zmianą systemu w Polsce i oswobodzeniem Ojczyzny. Oni żyją w świecie gabinetowym i taki świat im w zupełności odpowiada, zaspokaja ich ‚ambicje’…Poza tym ci ludzie nie mają nawet tyle wyobraźni, by stworzyć coś nowego, by odważnie i na własny rachunek zaryzykować, coś uczynić.

Polska jest krajem bezczynnym. Tu się mówi – ale się nie czyni. I to jest zaprzeczenie zasadom i wartościom. Panowie w garniturach nie grzeszą mową, ale myślą, uczynkiem – szczególnie zaniedbaniem, już tak.

Stoimy w miejscu, gdyż oni czują się spełnieni w gabinetach.

Nasza wina polega na tym, iż na to zezwalamy.

Jak już na początku wspomniałem, nie chcę się nurzać i zniżać po raz kolejny do poziomu politycznego i mentalnego planktonu, czyli tak zwanych ‚działaczy’. Mam tu na myśli ‚słynnych’ przywódców np. ruchu narodowego, znanych z tego, że dwadzieścia lat temu napisali deklarację i się jej ‚twardo’ trzymają…Kurwa, co za odwaga i co za oddanie Polsce! Robi wrażenie co? Na mnie robi i to już od wielu lat. Zdanie mam wyrobione.

Mamy więc ogromną wolę, potrzebę, konieczność i wielkie tysiące aktywnych Polaków, chcących naprawdę walczyć o Wolną Polskę. Mamy milion okazji do tego, by zamiast pierdolić głupoty, raz wziąć się na ludzki, męski, prawdziwy sposób i po prostu odebrać to co nasze, czyli Polskę – z łap tchórzy, zdrajców, obstawionych milicją, służbami, działkami dźwiękowymi i – już niedługo – obcymi armiami na terenie Rzeczypospolitej. Posiadamy Historię i tradycję walki, jakich nie ma żaden inny naród na świecie!…

Skąd więc wzięli się ci jałowi, beznadziejni, pyszni, często sabotujący, niezdolni do męstwa osobnicy? Tworzący trzy grupy piątej kolumny wewnątrz ruchu ‚niepodległościowego’?

Z ich bezwładu, tworzy się przecież ta dzisiejsza stagnacja, która objawia się ‚ważnymi’ ‚sporami’ o pederastów…a za czas niedługi może objawić się po prostu końcem państwowości.

                                                                                                                                     Goły

P.S.

Dlatego dla mnie nie ma dziś autorytetów, mnie nikt nie przegada i nie zakrzyczy nazwiskiem, czy pozycją. Mam w dupie ględzenie! Mam tego po dziurki w nosie.

Kurwy mają się bać, już teraz! Szmaty mają czuć, że albo uciekną z Polski, albo skończą na gałęziach…

                                                                                                                                  

Reklamy

One comment on “Dziś może napisałbym inaczej…

  1. Admin pisze:

    Czy jest jakaś mozliwośc kontaktu z autorem portalu? Jeśli tak, to prosiłbym o poufną wymianę zdań. Może autor podeśle swój adres email na redakcja@wolna-polska.pl ? Wówczas dam o sobie znać i napiszę od email od siebie. Pozdrawiam serdecznie, T.

Możliwość komentowania jest wyłączona.